12.01.2018

A w myślach Australian Open…

Kolejny turniej z udziałem Agnieszki Radwańskiej za nami. W Sydney Polka zanotowała występ w ćwierćfinale, ale czy to było wszystko na co stać naszą reprezentantkę? Początek sezonu to wielka niewiadoma, co choćby potwierdza wygrana z Johanną Kontą i gładka porażka z Camilą Giorgi. Jak ocenić formę Radwańskiej po sześciu rozegranych spotkaniach? Czy Agnieszka będzie w gronie faworytek do końcowego triumfu w Australian Open?

Dobry początek

W pierwszej rundzie turnieju mieliśmy okazję zobaczyć starcie Radwańskiej z Johanną Kontą, czyli powtórkę finału sprzed roku. Tenisistki stoczyły ze sobą również dwusetowe spotkanie, ale z końcowym rezultatem na korzyść Radwańskiej (6:3, 7:5). Wtorkowe spotkanie nie rozpoczęło się najlepiej dla krakowianki. Złe otwarcie naszej tenisistki ciągnęło kłopoty przez całego seta, jednak dla ostatecznego rozstrzygnięcia decydujący okazał się gem szósty. Polka zaczęła grać pewniej, tak jakby postawiła wszystko na jedną kartę. Rywalka nieco zaskoczona obrotem sprawy była poirytowana i popełniała proste błędy. Ubiegłoroczna mistrzyni miała szansę na odrobienie strat, ale 28-latka nie dała sobie wyrwać zwycięstwa w premierowej odsłnie. Krakowianka zakończyła seta fenomenalnym zagraniem przy siatce (6:3).

Przebieg drugiej partii był jeszcze bardziej nerwowy. Mimo konsekwentnej gry jaką Isia prezentowała od połowy pierwszego seta aż do stanu 4:1 w drugiej partii, później z gema na gem było coraz trudniej utrzymać przewagę. W dalszej części seta to tenisistka z Wielkiej Brytanii bez większych problemów rozrzucała Radwańską po korcie, grała to co chciała i jak chciała zdobywając cenne punkty oraz niwelując straty. W ostatnim momencie udało się przerwać passę Konty i walczyć o zakończenie spotkania. Polka nie straciła cierpliwości i w końcówce przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Głęboki return wymuszający błąd dał jej przełamanie na 6:5. Wynik meczu krakowianka ustaliła kombinacją forhend-smecz.

Nietypowy prezent?

Drugą rundę turnieju w Sydney, Polka miała okazję rozegrać 10 stycznia, czyli w dniu urodzin swojego szkoleniowca – Tomasza Wiktorowskiego. Sama po wygranej przyznała, że nie mogła przegrać tego spotkania, bo zwycięstwo to najlepszy prezent jaki mogła podarować swojemu trenerowi. Oglądając ten mecz można było zobaczyć „starą Isię”. Głodną zwycięstwa, doświadczoną i zdeterminowaną. Ostatnio w meczach krakowianki przeważało brak pewności siebie i woli zwycięstwa. W tym spotkaniu pokazała, że chociaż mecz był bardzo wyrównany, nikt nie rozdaje punktów za darmo. Agnieszka od początku przejęła jednak inicjatywę. Prowadziła 2-0, potem 6-3 i miała trzy setbole. Pierwszy został obroniony, przy drugim Bellis posłała piłkę na aut. Set był bardzo długi, trwał godzinę i sześć minut. Tyle co często całe spotkania.

Trudny orzech do zgryzienia…

Agnieszka Radwańska w meczu z Camilą Giorgi, która musiała przebijać się przez kwalifikacje, nie miała absolutnie nic do powiedzenia. Włoszka grała bardzo agresywnie, cały czas atakowała i niestety dla Polki rzadko się myliła. Wydawało się, że dwa poprzednie spotkania były dobrym wejściem w turniej, ale to co działo się na korcie niestety było bolesną lekcją dla 28-latki z Krakowa. Oglądając takie spotkanie można stwierdzić, że Isia nie miała argumentów, by pokonać dobrze dysponowaną rywalkę.

Smutne, że wracająca po kontuzji Giorgi radzi sobie o niebo lepiej na korcie niż krakowianka. Statystyki meczu mówią wszystko o tym, kto dominował na korcie i od kogo zależał przebieg wymian. Włoszce naliczono 33 kończące piłki przy 29 niewymuszonych błędach. Radwańska miała tylko sześć piłek wygranych bezpośrednio i aż 15 pomyłek. Camila zaserwowała osiem asów, zdobyła 32 z 41 punktów przy swoim pierwszym podaniu i obroniła cztery break pointy.

Ciasna czołówka, siła? A gdzie Agnieszka Radwańska?

Kolejny sezon, kolejna szansa na lepsze wyniki i powrót do TOP10. Wszystko wydaje się być takie proste, przecież Agnieszka od lat utrzymywała się w czołówce, od lat czarowała publiczność swoimi nietypowymi zagraniami i wygrywała plebiscyty. Co się zmieniło, że gra Radwańskiej nie jest już taka skuteczna?

Przede wszystkim siła – na tym elemencie opiera się dzisiejsza gra w tenisa. Od zawsze Polka miała problem z mocno grającymi zawodniczkami, a teraz niestety nic się nie zmieniło. Kiedyś musiał przyjść czas, że godziny i lata spędzone na korcie dadzą o sobie znać, że zaczną się problemy zdrowotne. Nie ma co ukrywać, że z Isi zeszła presja, że coś musi.

Wybiera turnieje, w których chce grać, które są dla niej wartościowe. Nie rozpamiętuje porażek przez kolejny tydzień. Po prostu jest doświadczona w tej branży i wie, że zdrowie jest najważniejsze. Nie będzie szlema to wcale nie będzie tragedii. Dla polskiego tenisa krakowianka napisała niezłą historię, zaraziła w niejednym z Nas tenisową chorobę, ale pamiętajmy, że Radwańska nie powiedziała koniec!

Zobacz także

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
PartyParty Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Party
Użytkownik
Party

No coz, zanim zawitamy w Doha, trzeba ogladac Tajwan i Linette. Powinna wygrac ten TAIPEI CITY turniejik. Nie rozumiem dlaczego sie tak opoznia.

Party
Gość
Party

Realne jest dojscie do IV rundy (po pokonaniu kontuzjowanej Muguruzy). IV runda to Kerber/Szarapowa i jedyna mala szansa, ze dojdzie najpierw do meczu Kerber-Szarapowa i panie sie wystrzelają fizycznie i mentalnie. Inaczej Kerber zmiazdzy Radwanską, niestety. Kerber juz miala „slabsze” dni w Sydney wiec na slabszy dzien w AO trudno liczyc.

Party
Gość
Party

Giorgi niesamowicie sie podciagnela. Kerber musial grac na maximum mozliwosci, aby nie przegrac. W II secie Giorgi prowadziła az 3:0 z dwoma przełamaniami! Szybki i mocny tenis, dolozyla dokładnoc, mniej wali w siatke. Ale widac było, ze zmeczenie i ją niszczy, wraz ze zmeczeniem wiecej błedow i była do ogrania. Ciekawe, ze juz w II rundzie AO bedzie ciakawa Barty-Giorgi. Stawiam na agresywną Giorgi.