01.11.2014

Agnieszka Radwańska – podsumowanie sezonu 2014

Agnieszka-Radwanska-13

Kolejny sezon tenisowy dobiegł końca, pora więc na podsumowanie tych dziesięciu miesięcy zmagań w cyklu WTA Tour. Czy był to udany sezon dla najlepszej polskiej tenisistki, Agnieszki Radwańskiej? Czy „wpadki” z niżej notowanymi zawodniczkami są powodami do niepokoju? I wreszcie, jedno z najczęściej stawianych pytań –  czy Polka ma jeszcze szanse na wygranie turnieju wielkoszlemowego? Po tym sezonie można mieć wiele wątpliwości czy zastrzeżeń do gry Isi, ale na pewno nie jest to powód do skreślenia jej z grona najlepszych tenisistek świata.

Mikst na miarę oczekiwań

Początek sezonu przyniósł nowe doświadczenia, czyli występ w Pucharze Hopmana rozgrywany w Perth. Partnerem Agnieszki Radwańskiej miał być Jerzy Janowicz, jednak z powodu kontuzji Polka wystąpiła w parze z Grzegorzem Panfilem. Jak się okazało stworzyli świetny duet i dotarli aż do finału, gdzie lepsi okazali się reprezentanci Francji w składzie Alize Cornet i Jo-Wilfried Tsonga. Pojedynek zakończył się wynikiem 2-1.

Gra pojedyncza w kratkę

Kolejny przystanek Polki był w Sydney. Już po pierwszym meczu i przegranej z reprezentantką USA – Bethanie Mattek-Sands 5:7, 2:6 nasza tenisistka myślami była na zbliżającym się pierwszym w tym roku turnieju wielkoszlemowym. Wspomniany Australian Open to kolejna bariera, którą Polka zdołała pokonać awansując po raz pierwszy do półfinału tej imprezy. Po drodze pokonała Yulię Putintsevą, Olgę Govortsovą, Anastasię Pavlyuchenkovą, Garbine Muguruzę i w niesamowitym meczu Victorię Azarenkę.

Rozczarowaniem okazało się spotkanie półfinałowe, gdzie Isia gładko przegrała z Dominiką Cibulkovą. O samym finale Li i Cibulkovej można powiedzieć, że tytuł nie przypadkowo wpadł w ręce Chinki. Od początku do końca robiła swoje, bardziej doświadczona i opanowana wygrała tie-break’a, który okazał się kluczowy. Jednak to, że Słowaczka przegrała, nie ujmuje jej serca do gry, ani waleczności na korcie – bardzo pozytywne zaskoczenie. Po australijskim szlemie krakowianka wróciła na 3. miejsce w rankingu.

Początek lutego jest poświęcony na rozgrywki w Pucharze Federacji. Tutaj raczej nie ma co dużo pisać, bo to Agnieszka Radwańska wywalczyła możliwość gry w barażach, a dalej awans dla reprezentacji Polski do Grupy Światowej. W roku 2015, w  lutym Polki powalczą z Rosjankami!

Druga połowa lutego to emocja związane z turniejem w Doha. Agnieszka rozstawiona z nr 2. miała wolny los i w drugiej rundzie zmierzyła się z Soraną Cirsteą. Los na tyle sprzyjał krakowiance, że w zasadzie bez gry zameldowała się w półfinale. Ostatecznie Polka pożegnała się z turniejem po przegranej z Siomoną Halep, jednak był to turniej godny uwagi. Radwańska wykorzystywała dużo rozwiązań taktycznych i świetnie prezentowała się w defensywie. Kolejnym turniejem był Dubaj, w którym Isia odpadła po meczu z Flavią Pennettą.

Świetny występ w amerykańskich turniejach!

W marcu starsza z sióstr Radwańskich wzięła udział w dwóch turniejach rangi Premier Mandatory – Indian Wells oraz Miami. Imprezy te charakteryzują się ogromnym prestiżem, dużą pulą nagród i sporą ilością punktów do rankingu. Agnieszka dotarła do finału IW, gdzie nie zmagała się tylko ze swoją przeciwniczką Flavią Pennettą, ale też z kontuzją kolana. Turniej w Miami nie był pewny, jednak mimo wielu obaw Polka zagrała w ćwierćfinale, ale tam po raz kolejny uległa Słowaczce – Dominice Cibulkovej. Następnym przystankiem naszej najlepszej singlistki był International w Katowicach. Turniej wyczekiwany przez polskich kibiców, który rozgrywano w katowickim Spodku. Agnieszka po raz pierwszy zagrała przed własną publicznością. W półfinale przegrała z Cornet 6:0, 2:6, 4:6.

Jak najszybciej zapomnieć o mączce…

Okres gry na nawierzchni ceglanej, niezbyt lubianej przez Radwańską okazał się dość udany. Na początek Radwańska zagrała w Stuttgarcie, gdzie uległa Marii Sharapovej. Następnym turniejem, do którego zgłosiła się nasza tenisistka był Madryt. Mimo, że drabinka nie była łatwa, każda z zawodniczek, z która grała Isia, zazwyczaj dobrze spisują się na cegle. Po wyeliminowywaniu Eugenie Bouchard w dwóch setach, Agnieszka zagrała z Mistrzynią French Open – Svetlaną Kuznetsovą. Był to mecz, który dostarczył sporo emocji. Isia wygrała z bardzo dobrze grającą Rosjanką, do tego na nawierzchni ziemnej. Była niesamowicie odporna psychicznie, wyszła z wielkiego dołka – broniąc trzy piłki meczowe! W ćwierćfinale wygrała z Caroline Garcią 6:4, 4:6, 6:4. W meczu o finał ponownie poniosła porażkę w meczu z Sharapovą, tym razem wynikiem 1:6, 4:6.

Turniejem kończącym przygotowania do Roland Garros był Rzym. Tam Polka zakończyła zmagania w ćwierćfinale po porażce z  Jeleną Jankovic. Podczas imprezy w Paryżu Radwańska zaliczyła „mega wtopę”, którą zapamięta chyba każdy kibic. W trzeciej rundzie przegrała z Ajlą Tomljanović 4:6, 4:6. Po dobrym okresie przygotowawczym i losowaniu, Aga zawaliła mecz, który był do wygrania i był szansą na lepszy rezultat.

Zawód na trawiastych kortach w Londynie

Po rozczarowaniu na RG, nadchodzi ukochany Wimbledon. Rozpoczęcie sezonu trawiastego jak zwykle od Eastbourne i tradycyjnych porażek w pierwszej rundzie. Udział w Wimbledonie zaczęła od zwycięstwa 6:2, 6:1 nad kwalifikantką Andreeą Mitu. W kolejnej rundzie wygrała z Casey Dellacqua 6:4, 6:0. W trzecim spotkaniu pokonała inną kwalifikantkę Michelle Larcher de Brito 6:2, 6:0. W IV fazie Wimbledonu mecz, w którym ciężko o jakiś pozytyw (porażka z Makarovą).

Druga część sezonu to głównie US Series i Azja. Po falstarcie w Stanford, Agnieszka zagrała świetny turniej w Montrealu. Każdy mecz w tym okresie był pięknym widowiskiem tenisowym, w którym można było dostrzec zaangażowanie i walkę o każdy punkt. W meczu mistrzowskim triumfowała 6:4, 6:2 nad Venus Williams, osiągając tym samym czternasty triumf w grze pojedynczej. Ostatnim turniejem przygotowawczym było Cincinnati, w którym dotarła do ćwierćfinału. Udział w tegorocznym US Open też nie należał do udanych. Mimo dobrego początku i wygranej z Sharon Fichman 6:1, 6:0, w kolejnej rundzie Polka pożegnała się z turniejem. Isia prezentowała się o wiele gorzej niż w Montrealu, czy Cincinnati. Wygrane w mniejszych turniejach cieszą, ale po raz kolejny widać, że dobra gra przed Wielkim Szlemem nie odzwierciedla w żaden sposób tego, co widzimy już na tych najważniejszych turniejach.

Odrodzenie w końcówce sezonu

Ostatni przystanek Azja, czyli walka o miejsce w Masters. Pierwszym turniejem był International w  Seulu, gdzie Radwańska była największą gwiazdą. Miała bronić tytułu sprzed roku, ta sztuka się jej nie udała, ponieważ przegrała z Lepchenko. Po wygraniu seta i prowadzeniu 2:0 w kolejnej odsłonie, nie potrafiła wyszarpać zwycięstwa. Następnie Polka wystąpiła w turnieju w Wuhan, gdzie odpadła po pierwszym meczu przegrywając z Caroline Garcią 6:3, 6:7 (4), 6:7 (7). Tego występu lepiej szerzej nie komentować, podobnie jak występu w Pekinie. Mimo słabych występów Polka ostatecznie zakwalifikowała się do Masters. Szósty występ Agnieszki Radwańskiej w Mistrzostwach WTA można zaliczyć do udanych. Krakowianka awansowała z grupy śmierci (Kvitova, Sharapova, Wozniacki). W półfinale przegrała jednak z Simoną Halep (2:6 2:6). Za występ w Singapurze Agnieszka Radwańska zdobyła 370. punktów do rankingu. Sezon zakończyła na 6. miejscu w rankingu WTA Tour.

Konkluzja

Nie trudno zauważyć, że sezon był huśtawką – zdarzały się lepsze i gorsze momenty. W dużej mierze wynika to ze zmiany stylu gry, z przejścia na agresywniejsza grę, bardziej ofensywną. Podsumowując, myślę, że Agnieszka nie będzie miała problemów z utrzymaniem się w TOP10. Poziom w czołówce się wyrównał, ale nie na tyle by się kogoś obawiać (może poza Sereną). Polka cały czas liczy się w rywalizacji o Wielkie Szlemy. Największe szanse wiążę nadal z Wimbledonem, tam Agnieszka lubi grać i ma największe sukcesy.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz