24.01.2015

Australian Open: Koniec przygody dla Janowicza

Jerzy Janowicz

Jerzy Janowicz przegrał 0:3 (6:7 4:6 6:7) z Feliciano Lopezem (Hiszpania, 12) w III rundzie turnieju wielkoszlemowego w Melbourne. Po bardzo dobrym spotkaniu z Monfislem w poprzedniej fazie teraz Jerzyk przysnął w najważniejszych momentach i to rywal okazał się od niego lepszy. W IV rundzie Australian Open „Felek” zmierzy się z Milosem Raonicem (Kanada, 8).

Walka do końca

Meczu niestety nie udało mi się obejrzeć, jestem właśnie po skrócie spotkania i z tego co widziałem Janowicz miał problemy z serwisem oraz backhandem rywala. Lopez bardzo dobrze wykorzystywał swój atut – leworęczną grę. W pierwszym secie już na początku po bardzo słabym gemie Polak został przełamany. Mnóstwo niewymuszonych błędów musiało się tak skończyć. Na szczęście udało się odrobić straty, jednak w ostatecznym rozrachunku na nic się to nie przydało. W tie-breaku zawodnik z Hiszpanii pokazał klasę, a JJ się po prostu spalił w decydującym momencie. Popełnił double faulta i podsumował swoją grę w otwierającej partii.

Również kolejna odsłona nie najlepsza dla łodzianina. Tylko przebłyski świetnej gry, a to nie wystarczyło na dobrze dysponowanego przeciwnika. Kątowe zagrania, serwis na ciało i przede wszystkim slajsy bardzo utrudniały grę naszemu reprezentantowi. Widać było jak Janowicz nie radził sobie z tego typu zagraniami, a Lopez szybko z tego korzystał. W tym secie na pewno Jerzyk więcej biegał, był bardziej skoncentrowany i moim zdaniem należał się mu kolejny tie-break, choćby za bardzo efektowne obrony. Tak się jednak nie stało, Feliciano zakończył partię po tym jak zdobył szybko przełamanie na początku tej części spotkania.

Niestety oczekiwania były większe

Jak się okazało tylko trzy sety oglądaliśmy w tym pojedynku. Jurek tym razem nie wytrzymywał nerwowo i pokazał swoje „show”. Mimo dobrej gry, nie był w stanie ugrać nawet jednej partii przeciwko Lopezowi. Hiszpan cały czas regularny, nawet nie przypominał zawodnika z poprzednich rund. Tym razem obyło się bez przełamań, jednak w tie-breaku po raz kolejny „Felek” pokazał dlaczego jest tak wysoko w rankingu. Zimna krew, opanowanie i mało błędów pozwoliły mu awansować do IV rundy na Australian Open.

Po tym co widziałem ze skrótu spotkania Janowicz nie grał wcale źle. Po prostu w decydujących momentach zabrakło opanowania i to zadecydowało o wyniku. Trzeba też przyznać tak jak wspomniałem, że Lopez zagrał stabilnie co na pewno było zaskoczeniem, jeśli spojrzymy na jego poprzednie rywalizacje w tym sezonie. Hiszpanowi awans zdecydowanie się należał, jednak JJ za przebłyski dobrej gry powinien wygrać choćby jedną z partii. Tak się nie stało i tenisista z Łodzi pożegnał się z turniejem. Trzeci rok z rzędu odpada w III fazie Wielkiego Szlema w Melbourne. Klątwa jak na US Open, gdzie przez długi czas nie mógł przebrnąć otwierającej rundy?

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz