17.01.2017

Awans Radwańskiej mimo chwilowej niedyspozycji

Radwanska-AO17

Agnieszka Radwańska wygrała 2:1 (6:1 4:6 6:1) z Tsvetaną Pironkovą w I rundzie Australian Open. Był to trzynasty bezpośredni pojedynek między tenisistkami, z czego aż dziesięć wygrała nasza reprezentantka! W następnej fazie wielkoszlemowego turnieju krakowianka zmierzy się z Mirjaną Lucic-Baroni. Spotkanie odbędzie się w czwartek, o dokładnej godzinie poinformujemy na naszym FanPage’u!

Wymarzony początek

Mecz rozpoczął się bardzo dobrze dla Radwańskiej, która szybko przejęła inicjatywę na korcie. Bardzo dobrze grała kątowo, chociaż czasami brakowało precyzji. Niektóre piłki były poza kontrolą Biało-Czerwonej i to spowodowało kilka prostych błędów. Na szczęście Pironkova nie miała zbyt wiele do powiedzenia, chociaż mogła się wykazać. Serwis Agnieszki w tym pojedynku był jedynie przeciętny, ale techniczne wyszkolenie turniejowej „trójki” oraz wielka praca w defensywie niwelowały braki przy własnych gemach. Rywalka próbowała nawiązać walkę, jednak w premierowej partii krakowianka była zdecydowanie lepsza.

Problemy poprzedniego sezonu

Sytuacja skomplikowała się dopiero w drugim secie. Radwańska wyszła na kort bardzo rozluźniona, zgubiła koncentrację i szybko oddała gema. Bułgarka wyczuła chwilę słabości u 27-latki i przeszła do ofensywy, czym powiększyła przewagę. Oczywiście nie była w swoich zagraniach bezbłędna, co też przełożyło się na dwa breaki dla Isi. Warto także wspomnieć o świetnym tweenerze Agnieszki, który był ozdobą całej rywalizacji, a kto wie, może nawet całego turnieju! Niestety nawet to nie pomogło naszej reprezentantce w zakończeniu spotkania. Pironkova grała rozważniej i przede wszystkim skuteczniej. To dało jej wyrównanie w meczu i wzbudziło niepokój wśród kibiców Biało-Czerwonej.

Właśnie tak trzeba grać!

Decydująca odsłona zaczęła się wyśmienicie dla trzeciej rakiety świata! Radwańska ponownie przejęła inicjatywę na korcie, częściej atakowała do siatki i znakomicie grała w defensywie. Wróciła do bardzo dobrej gry z otwierającej partii i nie dała żadnych szans rywalce. Tsvetana była w stanie wygrać tylko jednego gema i pożegnała się z Australian Open. Polka zakończyła pojedynek asem serwisowym, co w tym sezonie staje się powoli „regułą”. Jak nasza najlepsza singlistka poradzi sobie w kolejnej rundzie turnieju w Melbourne? Przekonamy się o tym już w czwartek!

Zobacz także

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Awans Radwańskiej mimo chwilowej niedyspozycji"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Party
Gość

Pironkova miała pecha – grupa bułgarskich pseudo-kibicow przeszkadzała zagłuszała gre i przeszkadzała bardziej jej niz Radwanskiej. Podobnego pecha miał kilka lat temu Janowicz, grupy pseudo-kibicow robiły sobie farse z kibicowania. Okrzyki pawianow nie naleza do tenisa. Swego czasu taka krzykliwa grupe miała Genie (Bouchard) i tez spusciła z tonu.

Party
Gość

Z tym pechem to byl zart, po prostu nie lubie tego rodzaju kibicowania (z kibolskiego stadionu) na kortach tenisowych. To po prostu zabija moje piekno tenisa. Podejrzewam, ze tenisisci tez nie lubia, ale co maja zrobic. Radwanska zwrocila uwage, zeby chociaz siedzieli cicho w trakcie gdy pilka w grze.
Raz kiedys mozna jakis tam okrzyk wydac, ale jak grupka sie podnieca po kazdej pilce i krzyczy jak pawiany to nie jest to tenis. Przynajmniej dla mnie.

wpDiscuz