24.01.2016

Ból, płacz i wiele zwrotów akcji! Radwańska w ćwierćfinale!

Radwanska-Friedsam-Australian-Open

Istny horror zafundowała nam Agnieszka Radwańska i Anna-Lena Friedsam w niedzielny poranek. Po trzech bardzo emocjonujących setach (6:7, 6:1, 7:5) to jednak Isia zagra w ćwierćfinale Australian Open! Trzeba otwarcie przyznać, że nie był to najlepszy dzień 26-latki, która momentami była bezradna na świetną grę przeciwniczki. Widowisko przyćmiła sytuacja z ostatnich dwóch gemów, ale tym razem wola walki nie wystarczyła. W kolejnym meczu turniejowa „czwórka” zmierzy się z Carlą Suarez Navarro lub Darią Gavrilovą. Pojedynek odbędzie się we wtorek.

Set 1

Spotkanie pomiędzy Radwańską, a Friedsam rozpoczęło się z ponad godzinnym opóźnieniem. Niemka dobrze weszła w mecz i zapisała błyskawicznego gema na swoim koncie. Równie szybko osiągnęła przewagę przy serwisie Polki. Nasza tenisistka gubiła się w wymianach i łatwo dała się przełamać już w drugim gemie spotkania. W kolejnym gemie Isia odrobiła breaka i wydawało się, że krakowianka po słabszym początku wraca na właściwe tory. Szansa na wyrównanie stanu meczu w czwartym gemie zemściła się na niekorzyść Agnieszki, która musiała uznać wyższość rywalki i oddać podanie (1:3). W piątym gemie Friedsam utrzymała koncentrację, dobry poziom gry i skutecznie rozrzucała Radwańską po korcie, co dało jej prowadzenie 4:1. Wypracowana przewaga przez Niemkę dała jej komfort gry i lekkie rozluźnienie, co od razu przełożyło się na błędy. Od szóstego gema Isia wyraźnie się rozkręciła i wygrała pięć gemów z rzędu! Takiego zwrotu w meczu chyba nikt się nie spodziewał, jednak największe emocje pojawiły się wraz z tie-breakiem. Tenisistki grały punkt za punkt, zafundowały kilka akcji miłych dla oka, ale w decydujących momentach Radwańska musiała uznać wyższość przeciwniczki i pogodzić się ze stratą pierwszego seta (6–8).

Set 2

Druga partia od początku toczyła się pod dyktando Polki. Nasza tenisistka wyraźnie zdenerwowana końcówką tie-breaka przełożyła złość na bardzo dobrą grę. Niemka nie istniała w tej części spotkania, a krakowianka skutecznie dążyła do wygranej w drugim secie. Po 27. minutach wyrównanie stanu meczu stało się faktem (6:1)!

Set 3

Decydująca odsłona była wielką niewiadomą, z jednej strony uskrzydlona Radwańska, a z drugiej wciąż nie poddająca się Friedsam. Już na otwarcie tenisistki rozegrały gem na przewagi, ale dobry return i błąd stóp przy serwisie nierozstawionej zawodniczki dał szczęśliwe przełamanie Polce. Przy własnym serwisie Agnieszka radziła sobie lepiej i asem zakończyła drugiego gema (2:0). Łatwy początek dla 26-latki nie oznaczał powtórki z drugiego seta, bo już po chwili sytuacja na korcie odwróciła się na korzyść Friedsam i wszystko rozpoczęło się od nowa (2:2). Po odrobieniu strat Niemka poczuła się pewniej, znów wszystkie piłki lądowały w korcie i powróciła do rytmu gry z pierwszego seta (2:3). Coraz lepiej grająca 82-rakieta świata zmuszała Radwańską do błędów, częściej chodziła do siatki co dawało jej punkty i kolejne przełamanie (2:4). Wydawało się, że wszystko zmierza ku końcowi i Polka pożegna się z tegorocznym Australian Open. Rywalka była gema od wygrania całego spotkania, a mimo to nastąpił kolejny zwrot akcji!

Sytuacja Radwańskiej była bardzo niekorzystna. Grała pod presją, ale dzięki dobremu serwisowi w ósmym gemie wykorzystała szanse na utrzymanie w meczu i tym samym zdobycie trzeciego gema (3:5). To co się działo w końcówce trzeciego seta ciężko opisać, emocje jakie towarzyszyły widzom i niespodziewane zachowanie Friedsam na pewno będzie przez każdego interpretowane inaczej. Dla wielu miłośników sportu, widzących tenisistkę ledwo stojącą na nogach, płaczącą i niemal padającą z bólu to obraz, którego zapewne nikt nie chce oglądać. Z drugiej strony chęć zwycięstwa, która jednak się nie opłaciła, a co więcej mogła skończyć się poważnym urazem. Niemka nie wytrzymała kondycyjnie, a nieudolna próba przedłużania meczu medicalem była aktem desperacji, który nie powinien mieć miejsca. Ostatecznie Isia wygrała po dwóch godzinach i 35. minutach gry (6:7, 6:1, 7:5).

Zobacz także

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Ból, płacz i wiele zwrotów akcji! Radwańska w ćwierćfinale!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
crazyyman
Użytkownik

W pierwszym secie (wg mojej opinii) Aga popełniała zbyt proste błędy, wyrzucanie prostych piłek poza linie i to nie o 1cm a czasami o naście czy dzieścia, źle wybierane kierunki przy drive’ach i przez to też traciła punkty. Owszem, Niemka zagrała powyżej swojego poziomu, ale jednak Aga „dała” jej pograć.
Co do trzeciego seta, to się zgadzam. Skreczowanie nawet przy prowadzeniu 5:4 byłoby o wiele rozsądniejsze, niż to co zrobiła. A to co zrobiła było nie tylko niesportowe, ale też nieprofesjonalne. A może chciała Agę na litość wziąć, żeby Isia odpuściła, a Niemka po dwóch wygranych piłkach cudownie ozdrowieje? Nie wiem co to było, ale niesmak po tym pozostał i cieszę się potrójnie przez to, że Agnieszka wygrała.
Mówi się, że sport to zdrowie, ale jak to Agnieszka w jednym z wywiadów powiedziała” tak, ale nie profesjonalny (albo wyczynowy, nie pamiętam).

Arces
Admin

Zdecydowanie się zgadzam co do końcówki spotkania. Takie zachowanie nie powinno mieć miejsca, a „tytułowanie” tego jako walka do końca daleko się mija z prawdą. Wszyscy widzieli na korcie, że Friedsam robi teatrzyk, medicala w ogóle nie powinno być, bo to były skurcze, a z takich przyczyn tenisista nie może brać przerwy (o ile się dobrze orientuję). Niemka musiała skłamać o jakiejś kontuzji, a później się działo. Wszyscy widzieli i to nie było miłe dla oka.
Co do gry Radwańskiej zastrzeżenia można mieć, ale liczy się zwycięstwo. Oby w kolejnych spotkaniach zagrała lepiej, bo o tytule może pomarzyć z takimi przeplatanymi setami.

crazyyman
Użytkownik
Może Aga chciała zobaczyć jak to jest „gonić” wynik, może wyszła na kort zbyt rozluźniona, może zlekceważyła przeciwniczkę, bo nie wiem co się stało w pierwszym secie. Nie widziałem dawno Agnieszki, która popełnia takie błędy. Tak jak drugi set powinien wyglądać cały mecz. Co do trzeciego, nawet przy stanie 2:5 dla Niemki wierzyłem w awans Isi. Co do samej końcówki… to co zrobiła Friesam było – nazywając rzeczy po imieniu – głupie i to bardzo. Wiem co to jest skurcz (kurcz) mięśni i jeżeli nie pomogła przerwa medyczna to samo nie przejdzie po „sekundzie”. I wiem, że tam jest adrenalina oraz emocje, których nawet nie potrafię sobie wyobrazić, ale żeby w jednej sekundzie płakała z bólu, a w następnej biegła jak Bolt, to trochę irracjonalne. Podsumowując, jeżeli boli to schodzi, jak nie boli, to nie udaje, tak naprawdę nie wiem, co Niemka chciała tym zachowaniem pokazać, bo na pewno nie… Czytaj więcej »
wpDiscuz