17.08.2014

Cincinnati: W finale zgodnie z przewidywaniami!

Julien-Benneteau

Nazwa: Western & Southern Open – Cincinnati

Miejsce: Cincinnati

Kategoria: ATP Masters 1000

Pula nagród: 3 079 555 $

Obrońca tytułu: Rafael Nadal

Oficjalna strona: www.cincytennis.com

Weteran daje o sobie znać

Podsumowanie zaczniemy od ćwierćfinałów, wcześniejsze rundy opisałem w poprzednim wpisie dotyczącym turnieju w Cincinnati. Cztery spotkania, jedna niespodzianka. Julien Benneteau (Francja), bo o nim tutaj mowa, po raz kolejny zaskoczył wszystkich znawców tenisa! Francuz w 1/4 finału zdołał wyeliminować Stana Wawrinkę (Szwajcaria, 3) mimo, że pierwszego seta przegrał 6:1. 32-latek zmobilizował się i w kolejnych dwóch partiach nie dał najmniejszych szans swojemu rywalowi. Awans do półfinału turnieju rangi ATP Masters 1000 stał się faktem! Jest to najlepszy występ Benneteau w całej karierze i wątpię, by reprezentant trójkolorowych zdołał swój wyczyn powtórzyć.

Reszta zgodnie z przewidywaniami

W pozostałych trzech ćwierćfinałach wygrywali faworyci. Najciekawiej zapowiadało się spotkanie Rogera Federera (Szwajcaria, 2) z Andy’m Murray’em (Wielka Brytania, 8). Dwóch znakomitych zawodników, wszyscy spodziewali się zaciętej walki, jednak bez problemu Szwajcar udowodnił swoją wyższość. Zwycięstwo po godzinie i 34. minutach przy pełnej kontroli Fedexa. Na wyróżnienie zasługuje postawa „króla Rogera” w drugiej odsłonie, kiedy to przegrywał 1:4 i zdołał wyciągnąć wynik na swoją korzyść! Dużo udziału miał przy tym sam Szkot, który seryjnie psuł proste piłki. Koniec końców zasłużony awans turniejowej „dwójki”.

W trzecim meczu tego dnia na kort wyszli: David Ferrer (Hiszpania, 6) oraz Tommy Robredo (Hiszpania, 16). Drugi z nich sensacyjnie wyeliminował Novaka Djokovica w III rundzie turnieju w Cincinnati. W rywalizacji ze swoim rodakiem wypadł przyzwoicie, jednak nie wystarczyło to do zwycięstwa. Tommy popełnił bardzo dużo niewymuszonych błędów co zdecydowanie ułatwiło awans Ferrerowi. Zawodnik rozstawiony z nr 6. wykorzystał słabość przeciwnika i po trzech setach zameldował się w 1/2 finału. Ostatni z ćwierćfinałów bez historii. Milos Raonic (Kanada, 5) rozgromił Fabio Fogniniego (Włochy, 15) i w niecałą godzinę zapewnił sobie grę w kolejnej fazie turnieju.

W półfinałach spotkali się: Federer vs. Raonic oraz Ferrer vs. Benneteau. Francuz rozegrał turniej życia i w tym meczu nie starczyło mu wyraźnie sił. Reprezentant Hiszpanii nie miał żadnych problemów z pokonaniem niżej notowanego tenisisty. Oddał mu zaledwie pięć gemów. Ten sam los spotkał również „wieżę z Kanady”. Roger wygrywa w dwóch szybkich setach i udowadnia, że udział w finale poprzedniego Mastersa nie był przypadkiem.

Fedex z kolejnym tytułem

Finał zaczął się spokojnie, żaden z zawodników nie miał problemu z utrzymaniem własnego podania. Federer świetnie serwował, nie dając nawet chwili wytchnienia swojemu rywalowi. Hiszpan natomiast bardzo dobrze grał z głębi kortu powoli i cierpliwie punktując Rogera. Pierwszą okazję miał Szwajcar i natychmiast ją wykorzystał przełamując przeciwnika! W kolejnym gemie musiał jednak bronić czterech break pointów. Były lider rankingu zagrał bardzo pewnie przy decydujących piłkach i objął prowadzenie w meczu (6:3).

Ferrer wyglądał na zagubionego i już na starcie miał problemy przy własnym gemie serwisowym. Na jego szczęście udało mu się utrzymać podanie, a następnie przełamać Rogera! Nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Fedexowi kompletnie posypała się gra i po kolejnych breakach na korzyść reprezentanta Hiszpanii musiał przełknąć gorycz porażki w tej partii (1:6).

Trzecia odsłona zaczęła się podobnie do otwarcia rywalizacji. Spokojna gra gem za gem. Dopiero przy czwartym podaniu tej części pojedynku gra nabrała kolorów, przełamanie dla „króla Rogera”! Tenisista rozstawiony z nr 2. nie oddał prowadzenia do końca spotkania i zdobył swój 80. tytuł w karierze potwierdzając swoje aspiracje na zbliżające się US Open (6:2)!

Przebłyski i fatalne starty w Cincinnati

Impreza w Cincinnati nie dała zbyt dużego wyboru, jeśli chodzi o niespodziankę i rozczarowanie turnieju. Bez dwóch zdań najbardziej zaskoczył mnie Benneteau. Reprezentant Francji w moim mniemaniu zasłużył na to miano docierając już do ćwierćfinału, a przecież swoją przygodę zakończył dopiero w kolejnej rundzie. Równie łatwo było mi wybrać tenisistę, który zawiódł na całej linii. Jo-Wilfried Tsonga, rodak Juliena, który po wygranej w Toronto wyglądał na bardzo mocnego. W kolejnym Mastersie odpadł… w I rundzie przegrywając z Mikhailem Youzhny’m (Rosja). Nikt nie spodziewał się, że po tak udanym poprzednim turnieju tutaj pożegna się tak szybko i to w takim stylu. Brak chęci do gry, czy raczej wyrachowanie i spokojne przygotowania do US Open? Nie sądzę, że Francuz zatracił świetną formę w kilkanaście godzin.

Niespodzianka turnieju: Julien Benneteau

Rozczarowanie turnieju: Jo-Wilfried Tsonga

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz