12.11.2015

Czy miniony sezon może być przełomowy w karierze Agnieszki Radwańskiej?

Radwanska-Wimbledon

Zanim podsumujemy kolejny sezon, odwrócimy kartkę, spojrzymy w przyszłość i dalszy rozwój naszej najlepszej tenisistki – Agnieszki Radwańskiej. Zastanówmy się jaki był tegoroczny sezon. Czy Polka zrobiła postęp w swojej grze? Czy jako kibice możemy mieć wobec niej oczekiwania po spektakularnym sukcesie w Singapurze? Zapraszam do lektury, rozważań i wspólnej dyskusji.

Nie bez powodu rozpoczęłam ten wpis od pytania związanego z turniejem kończącym zmagania w rozgrywkach WTA. Dla wielu z Nas triumf krakowianki był sporym zaskoczeniem, można rzec nawet cudem. Niemniej jednak bardzo pozytywna wiadomość dla kibiców i fanów Agnieszki ogarnęła cały świat, dotarła nawet do ludzi nie interesujących się tenisem, a co za tym idzie popularność i zainteresowanie osobą Radwańskiej znacznie wzrosła. Ale czy przysłowiowa jedna jaskółka może czynić wiosnę? 26-latka już od dawna klasyfikuje się w czołówce rankingu, nie gra pod presją i dąży do tego by wygrywać kolejne imprezy. Występ w Singapurze może nas tylko utwierdzać w przekonaniu, że Polka nie powiedziała ostatniego słowa i droga do wielkoszlemowych finałów stoi przed nią otworem. Nie chciałabym jednak wysuwać zbyt pochopnych wniosków idących z tej wygranej.

Popularność, o której wspomniałam wiąże się z oczekiwaniami wobec naszej reprezentantki, które według mnie nie powinny mieć miejsca. Jeśli sportowiec osiąga sukces to od razu musi wszystko wygrywać? Nie. Osobom śledzącym rozgrywki tenisowe nie trzeba przypominać jaki spadek zanotowała Isia na początku tego roku. Nie trzeba również tłumaczyć tego, że o wygranej decyduje jedna wymiana, czy piłka trafiona w linię, nie wspominając już o tym jak wyrównany poziom prezentują zawodniczki podczas nieobecności Sereny Williams. Wszystko rozstrzyga się w detalach. Zmierzam do tego, że ten wielki balon może być podobny do tego sprzed Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Wtedy też był sukces na trawiastych kortach Wimbledonu, gdzie Radwańska zanotowała pierwszy wielkoszlemowy finał. Nastawianie się na przekoloryzowane występy w finale czy inne scenariusze kończą się gorzkim rozczarowaniem. Kibicuje Agnieszce i cieszę się z każdego wygranego meczu, finału i triumfu ale staram się brać pod uwagę wszystkie kwestie, trudy całego sezonu i tak właśnie próbować oceniać szansę na kolejne sukcesy.

Jeśli miałabym ocenić Radwańską na podstawie całego sezonu byłaby to mocna trójka. Dlaczego? Początek sezonu w wykonaniu naszej reprezentantki był najgorszym w dotychczasowej karierze, poza wygraną w Pucharze Hopmana Isia zanotowała spadek w rankingu i spory kryzys, z którego dopiero zaczęła się podnosić na ulubionej trawiastej nawierzchni. Warto również wspomnieć, że pod koniec kwietnia tenisistka z Krakowa zakończyła współpracę z Martiną Navratilovą, która nie przyniosła zamierzonych rezultatów. Nie wyznaję teorii, że to ona odmieniła tenis Polki, a efekty przyszły z opóźnieniem. Od dawna w teamie były planowane zmiany, które miały wdrożyć ofensywny styl gry. Postęp 26-latki w ataku można potwierdzić, bo faktycznie gra Agnieszki wygląda zupełnie inaczej. Częściej znajduje się pod siatką, śmielej wchodzi na piłkę i przejmuje inicjatywę, do tego wzbogaca swój tenis w techniczne zagrania, które już nieraz zdobyły uznanie publiczności.

Drugą połowę sezonu można nazwać pogonią za punktami i walką z własnymi słabościami. Radwańska po udanych startach na trawie nieco się odrodziła, ustabilizowała formę. W przygotowaniach do ostatniego Wielkiego Szlema w 2015 roku Isi miały pomóc dwie imprezy w Toronto i Cincinnati. Szybko się jednak okazało, że Polka na korty wróciła znacznie wcześniej. Po raz kolejny biało-czerwona otrzymała od organizatorów dziką kartę do turnieju z cyklu US Open Series. Swoje zmagania rozpoczęła na uniwersyteckich kortach w Stanford. W tych imprezach nasza reprezentantka spisywała się nieźle, ale przygodę na kortach Flushig Meadows zakończyła już w III rundzie. Po kilkutygodniowej przerwie rozpoczęła się prawdziwa walka o miejsce w najlepszej ósemce. To co wydarzyło się podczas azjatyckiego tournee było heroiczną walką i pogonią za każdym punktem, który był na wagę złota. Polka jasno wyznaczyła sobie cel, który zrealizowała. Końcówką sezonu nasza tenisistka przysłoniła niepowodzenia z pierwszej połowy roku. Miejmy nadzieję, że wygrany Turniej Mistrzyń będzie dla Radwańskiej impulsem do dalszej pracy i wiarą we własne możliwości.

Zobacz także

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Czy miniony sezon może być przełomowy w karierze Agnieszki Radwańskiej?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
slam
Gość

Brakuje mi w ogóle dyskusji na temat Agi bardziej szczegółowej analizy jej postępów w grze.

Arces
Admin

Pomyślimy o kolejnym wpisie odnośnie stylu gry Agi. Dziękujemy za komentarz, a co do dyskusji to już zależne od czytających. Chętnie podejmiemy decyzję z każdym na temat tenisa ziemnego :)

C.O.W. - Czytamy Obstawiamy Wygrywamy
Gość

Szczerze? Po tym sezonie to trudno powiedziec jaki był dla Agnieszki ten sezon. Końcówka niesamowita, ale to co było wczesniej?

wpDiscuz