03.06.2016

Czy tenis to tylko pieniądze?

przez

Roland-Garros-2016

Wydarzenia ostatnich dni wywołały burzę nie tylko wśród samych tenisistów, czy ekspertów, ale również kibiców. Do rozstrzygnięcia Roland Garros zostało zaledwie kilka dni jednak już po pierwszym tygodniu można stwierdzić, że tegoroczna edycja jest poniżej poziomu turniejów o wyższej randze, nie wspominając o wielkoszlemowej. Sytuacja, która miała miejsce we wtorek była absurdem dla wielu osób, ale nie dla organizatorów imprezy. Czy świadome narażanie zawodników na urazy i kontuzje jest niczym w porównaniu ze straconymi pieniędzmi za bilety? Czy struktura wielkoszlemowych rozgrywek powinna ulec zmianie? Czy postawę Agnieszki Radwańskiej należy popierać, czy krytykować? Odpowiedzi na te pytania jak i moją opinię znajdziecie w dalszej części wpisu.

Zacznę od tego, że pogoda w tym roku nie rozpieszcza. Nad Paryżem dzień po dniu wiszą czarne chmury, co znacznie utrudnia rozgrywki. Od zawsze było, jest i będzie to zmorą organizatorów wszelakich turniejów. Nie jesteśmy w stanie zapanować na warunkami atmosferycznymi, ale nigdy nie dochodziło do sytuacji, w której tenisiści byli narażeni na kontuzję. Każdy  kibic na pewno ma własną interpretację sytuacji związanych z przerywaniem meczów, z presją i oczekiwaniem na ponowne wyjście zawodników na kort. Każdy tenisista inaczej radzi sobie ze stresem, z warunkami atmosferycznymi, jednak paradoksem jest to, żeby mecz się odbył za wszelką cenę.

A mogło skończyć się o wiele gorzej…

Korty ziemne mają to do siebie, że nawet przy słonecznej pogodzie grający jest narażony na upadek (np. rywalizacja Radwańskiej ze Strycovą), a co jeśli pada deszcz? Polka we wtorkowej części nie miała podstaw, by wygrać ten mecz. Przegrał w tym wypadku nie tylko tenis, ale przegrali również supervaisorzy. Agnieszka całą sytuację znakomicie podsumowała na konferencji prasowej i w pełni popieram jej zdanie. Na pewno nie tylko w oczach Radwańskiej French Open stracił w oczach, bo wielu tenisistów ją poparło. Pula nagród sięga ponad 32. miliony euro, a organizatorzy pozwalają grać na kortach, które niczym nie przypominają nawierzchni ceglastej, tylko namoknięty proszek.

Inną sprawą są urazy, na które zawodnicy są narażeni grając na takim korcie. Zawodowy sport to praca, na którą poświęca się życie. Nabawienie się kontuzji w deszczu nie jest niczym trudnym, a może spowodować całkowite wykluczenie z gry. Ta sytuacja jest bardzo dobrym przykładem, że pieniądze odgrywają w tenisie pierwszoplanową rolę. Nie sądzę, że dla osób zgromadzonych na stadionach im. Philippe’a  Chatrier’a (może pomieścić 15 tys. widzów), czy Suzanne Lenglen (10 tys. widzów) wtorkowe spotkania były przyjemne dla oka. Odwołanie wszystkich meczów byłoby o wiele lepszym rozwiązaniem dla tenisistów i kibiców, tak jak to miało miejsce w poniedziałek. Na pewno jednak nie dla organizatorów imprezy.

Roland Garros słynął zawsze z wyjątkowego celebrowania ostatnich pojedynków, z ich oddzielnego, starannego planowania. A tu nagle wszystko zostało wrzucone do jednego worka – byle jak, byle tylko zdążyć do weekendu! Takie podejście spowodowało, że na organizatorów spłynęła olbrzymia fala krytyki, a tłumaczenia dyrektora Guy’a Forget’a są wręcz śmieszne. Takie widowiska są poniżej standardów odpowiadających turniejom wielkoszlemowym.

Konferencja i stanowisko tenisistów

Na koniec chciałam napisać trochę na temat zachowania Agnieszki Radwańskiej i Simony Halep, którym przypadło grać w ten feralny dzień. Obie tenisistki były na dobrej drodze do awansu. Warunki atmosferyczne spowodowały obrót spraw o sto osiemdziesiąt stopni, a co za tym idzie pożegnanie z tegorocznym turniejem. Rozmowy nie milkną, nawet znajdują się kolejni zawodnicy, którzy popierają stanowisko Polki i Rumunki. Sytuacja nie dziwi, ponieważ Isia była jedną nogą w ćwierćfinale na kortach, które nie są jej mocną stroną.

Ktoś może powiedzieć, ze wszystko sprowadza się ku temu, że bronię krakowiankę, bo lubię jej tenis jak i ją samą. Wcale nie. Agnieszka Radwańska otwarcie mówi, jeśli coś jej nie pasuje, zazwyczaj jednak nie dochodzi do sytuacji, w których nasza reprezentantka wytyka błędy, sędziuje mecz, czy kłóci się o wynik. Zapewne ciężko było się jej pogodzić z taką porażką i nikogo nie powinno to dziwić, że padło parę gorzkich słów. Organizatorom należała się krytyka, co wcale nie zmienia tego, że dla nich najważniejsze są wciąż pieniądze…

Jakie zdanie Wy macie na temat tegorocznego French Open? Popieracie Isię, czy nie zgadzacie się z jej opinią na temat wtorkowych gier?

Zobacz także

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Czy tenis to tylko pieniądze?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jareiden
Użytkownik
Uwielbiałem ten turniej głównie ze względu na nawierzchnię (chyba jedną z najbardziej wymagających i ciekawych, bo wszystko może się tam zdarzyć)… ale do czasu…do czasu tegorocznego wydarzenia. Wcale nie chodzi mi tu o przegraną Radwańskiej, bo niesmak poczułem już w dniach wcześniejszych, podczas monotonnego przerywania gier. Jako fan tenisa i zafascynowany kolejnym szlemem widz, nie wiedziałem, na co mam czekać, kiedy cokolwiek się odbędzie itd. – ogólnie, totalny chaos. To trochę zastanawiające, że zwiększono pulę nagród (na co pozwolił sobie również Wimbledon), a nie ma CHOĆBY jednego kortu, który nadawałby się do gry w trudnych warunkach (deszczowych), a nie oszukujmy się…w Paryżu nie padało przecież pierwszy raz. Pomijając już te elementy techniczne. Zgrozą jest wystawianie zawodników do gry o takiej skali ryzyka (tak jak napisaliście w normalnych warunkach kort o takiej nawierzchni jest niebezpieczny, a co dopiero podczas gdy jest mokry a nawet błotnisty, jak to miało miejsce we wtorek).… Czytaj więcej »
wpDiscuz