02.05.2017

Druga szansa dla Sharapovej, czy czysty biznes?

przez

Maria_Sharapova_Stuttgart_2017

Powrót Marii Sharapovej wzbudził tyle samo emocji (a może nawet więcej!), co kilkanaście miesięcy temu dopingowa wpadka Rosjanki ogłoszona na konferencji. Wszystko głównie przez to, że 30-latka ma łatwiejszą drogę dzięki organizatorom turniejów. W Stuttgarcie Masha w pełni wykorzystała dziką kartę i dotarła aż do półfinału. Czy podobnie będzie na kolejnych imprezach, na których wystąpi zawodniczka z Niagań? Czy takie wsparcie ze strony wysoko postawionych osób należy się Sharapovej, czy to tylko czysty biznes?

Cieszyć się z powrotu, czy hejtować?

Mimo dużej sympatii do Marii, jestem w stanie zgodzić się z głosami innych, że Rosjanka niekoniecznie powinna mieć łatwy powrót do światowej czołówki (o ile jej się to uda). Po pierwsze zabiera miejsce w turniejach utalentowanym tenisistkom, które nie dostaną dzikich kart. Po drugie była liderka rankingu WTA nie wraca po kontuzji, a po odbyciu zasłużonej kary, co oczywiście nie podlega dyskusji. Jeśli jednak spojrzymy na to z punktu czysto biznesowego, to trzeba zrozumieć organizatorów, że zapraszają rosyjską gwiazdę. Nie ma co ukrywać, że Masha dalej ma ogromny wizerunek medialny. Inna jest też sprawa, że przecież zawodniczka odbyła swoją karę, a tak naprawdę przekroczyła przepisy tylko na jednym turnieju! Są głosy za i przeciw, zresztą jak za wszystkim, jednak trzeba także zadać sobie pytanie jak wyglądał tenis bez Sharapovej?

Świetny występ w Stuttgarcie

Forma Rosjanki była wielką zagadką, ale raczej nikt nie spodziewał się, że dotrze tak daleko już w pierwszym turnieju po powrocie. Warto również zauważyć przychylne losowanie dla Sharapovej. Po drodze miała dosyć łatwe rywalki i gdyby nie fantastyczny występ Mladenovic, to Maria zagrałaby w finale Porsche Tennis Grand Prix. Tak się jednak nie stało, ale nadal uważam, że Masha zasłużyła na szacunek po tym jak zagrała w Stuttgarcie. Udowodniła, że bez wspomagaczy także jest w stanie wygrywać i grać na wysokim poziomie. Jak będzie w kolejnych imprezach?

Zaczepki ze strony innych tenisistek…

Nikogo raczej nie dziwi, że pozostałe zawodniczki nie są zadowolone z powrotu Sharapovej. Do stawki znów włącza się groźna rywalka, która może odbudować formę i ponownie zwyciężać w wielkich turniejach. W social media można było przeczytać wiele kontrowersyjnych wypowiedzi na temat Rosjanki, zresztą także ona (przez swojego agenta?) nie pozostała dłużna. „Dostało się” głównie Radwańskiej oraz Wozniacki, które zostały nazwane „czeladniczkami”. Czemu 30-latka zaatakowała akurat te przeciwniczki? Główny powód – obie nie wygrały wielkoszlemowej imprezy, a mimo to długo utrzymywały się w ścisłej czołówce rankingu WTA. Czy negatywne opinie na temat Marii dalej będą podgrzewać atmosferę w damskim tenisie?

Roland Garros zbliża się wielkimi krokami

W Paryżu nie zagra na pewno Serena Williams i Victoria Azarenka, pozostałe zawodniczki z TOPu nie są w wybornej formie, a to oznacza, że Masha dzięki organizatorom może zdobyć kolejnego Szlema. Oczywiście już teraz nie można jej przyznać tytułu, ale trzeba pamiętać, że Rosjanka dwukrotnie (2012, 2014) wygrała French Open. Na mączce czuje się bardzo dobrze, a dzika karta może jej ułatwić drogę do zwycięstwa. Prawdopodobnie kilka dni przed RG będziemy mogli obserwować kolejną „burzę” związaną z Sharapovą. Rywalki na pewno nie odpuszczą i znów będzie głośno o byłej liderce rankingu.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy Masha powinna dostawać dzikie karty do największych turniejów? Czy tenis jest już tylko czystym biznesem i nikt nie patrzy na fair play? Kiedy ucichną negatywne komentarze na temat Sharapovej? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz