01.07.2016

Drugie życie Radwańskiej na kortach Wimbledonu!

Agnieszka Radwańska pokonała 2:1 (6:2, 4:6, 9:7) Anę Konjuh i awansowała do III rundy Wimbledonu. Polka była faworytką tego spotkania, jednak rywalka łatwo się nie poddała i walczyła do ostatniej piłki. Wyrównany mecz był dla krakowianki dużym zaskoczeniem, a kontuzja jakiej doznała przeciwniczka zdecydowanie ostudziła pojedynek. Kolejny mecz Radwańska rozegra w sobotę z Kateriną Sinakovą.

Set 1

Czwartkowa konfrontacja była pierwszą w bezpośrednich pojedynkach Polki z 18-letnią Chorwatką. Mecz rozpoczął się od przełamania serwisu Agnieszki, jednak łatwo udało się odrobić straty. W dalszej części seta nasza tenisistka nie miała już problemów z utrzymaniem własnego podania, a sama trzy razy zdołała przełamać Konjuh. Największym problemem niedoświadczonej Chorwatki było sporo niewymuszonych błędów. Po zaledwie 25. minutach gry Radwańska zakończyła pierwszą partię (6:2).

Set 2

Obraz gry na początku drugiego seta nie uległ znacznej zmianie. Uśpiona czujność biało-czerwonej pozwoliła przeciwniczce przy stanie 2:2 przełamać turniejową „trójkę”. Jak się okazało był to kluczowy moment dla przebiegu całej partii. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego nie miała pomysłu na grę, piłki odrywała na środek kortu, a przeciwniczka konsekwentnie dążyła do wyrównania rywalizacji. Atutem młodej Chorwatki w tym meczu był skuteczny pierwszy serwis, którym kilkakrotnie się ratowała.  Grała swobodniej, kończyła wymiany i to ona miała decydujący głos w tej części spotkania. Po blisko 50. minutach Konjuh wyrównała stan meczu i była w znacznie lepszej dyspozycji niż zdegustowana Polka (4:6).

Set 3

Rozstrzygająca partia była kolejnym dreszczowcem, który Radwańska zafundowała swoim fanom w tym sezonie. Początek w wykonaniu krakowianki nie był najlepszy. Tenisistki grały bardzo równo, ale jako pierwsza przełamanie uzyskała 18-latka. Najważniejszy moment dla tenisistki z Dubrownika nadszedł w dziewiątym gemie, kiedy była o krok od sprawienia niespodzianki. Chorwatka nie wykorzystała meczbola przy podaniu turniejowej „trójki”. Po zmianie stron sama serwowała na mecz i zmarnowała dwie kolejne szanse.

Radwańska miała sporo szczęścia, ale wyrównała na po 5. W końcówce emocje były niesamowite! Mimo, że młoda Konjuh nie wytrzymała presji i popełniała bardzo proste błędy pokazała również charakter. Zdawała sobie sprawę, że gra mecz życia, a pechowa kontuzja przy stanie 7:7 30:15 była wielkim dramatem i szczęściem dla Agnieszki. Z bólem i łzami w oczach Chorwatka dograła spotkanie, ale był to bardzo smutny obrazek dla kibiców zgromadzonych na londyńskich kortach. Po dwóch godzinach i 35. minutach Polka ostatecznie triumfowała (9:7).

Nie był to najlepszy występ Radwańskiej. Gdyby nie kontuzja przeciwniczki mogłoby skończyć się różnie. Polka dostała w tym turnieju drugie życie, miejmy nadzieje że wykorzysta je najlepiej jak potrafi!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz