28.08.2018

Gorzej już być nie może, prawda?

Agnieszka-Radwańska-New-Haven-2018

Na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie ostatnie tygodnie w wykonaniu Agnieszki Radwańskiej. Polka przegrała trzy spotkania z rzędu podczas tournee po Ameryce. Pliskova, Kvitova i Maria pokonały naszą tenisistkę bez straty seta! Czy będzie jeszcze gorzej? Zapraszam do przeczytania dalszej części wpisu.

Cincinnati i pierwsza wygrana Karoliny

Radwańska po niezbyt udanym Wimbledonie (odpadła w II rundzie) miała nadzieję na lepsze starty podczas US Open Series. Niestety niski ranking spowodował, że krakowianka już w I rundzie Cincinnati Masters spotkała się z Karoliną Pliskovą. Wydawałoby się, że to nie jest złe losowanie, bo przecież do tej pory Isia wszystkie mecze przeciwko Czeszce wygrywała bez straty seta!

Wiadome było, że kiedyś ta pierwsza stracona partia musiała nadejść, ale czy takiego stylu oczekiwaliśmy po Agnieszce? Mimo walki, zwyczajnie nie starczyło pomysłu na wyżej notowaną rywalkę. Pliskova grała tak jak chciała, na returnie dosłownie zmiażdżyła Radwańską i po dwóch setach awansowała do kolejnej rundy w Cincinnati. Dla kibica Biało-Czerwonej na pewno nie był to miły widok.

New Haven miało przynieść pozytywy w grze

Po rozczarowującej porażce z Pliskovą wszyscy z nas liczyli na zdecydowanie więcej w kolejnym turnieju. Już losowanie pokazało, że łatwo nie będzie! Isia musiała zmierzyć się z Petrą Kvitovą, z którą to w 2016 roku grała dopiero w półfinale (warto zaznaczyć, że wtedy łatwo zwyciężyła).

Czy mogliśmy oczekiwać powtórki? Chyba nikt nie wierzył, że Radwańska wygra, bardziej liczyliśmy na przyzwoitą i solidną grę bez względu na wynik. O ile w pierwszym secie ponownie mogliśmy zobaczyć bezradną Agnieszkę, tak w kolejnej partii Polka „pokazała pazur”. Uległa dopiero po tie-break’u, a to na pewno nie był powód do wstydu. Tym bardziej, że wreszcie kibice mogli być zadowoleni z gry krakowianki.

Nadzieja na lepszą postawę 29-latki znów wróciła!

Szczęśliwe losowanie w Nowym Jorku

Tak jak w dwóch poprzednich turniejach Isia mogła mocno narzekać na drabinkę, tak na US Open można powiedzieć, że było dobrze. W I rundzie Agnieszka trafiła na Tatjanę Marię, natomiast w następnej fazie ewentualną rywalką miała być Elina Svitolina. Ukrainka zrobiła swoje, ale niestety Radwańska znów pokazała, że jest bezsilna…

Zero pomysłu na grę, po prostu przebijanie piłeczki na drugą stronę kortu – tak na pewno nie można wygrać meczu podczas Wielkiego Szlema! Początek rywalizacji ułożył się po myśli Polki, ale na tym poprzestała (prowadziła po szybkim przełamaniu). Reprezentantka Niemiec wykorzystała słabe strony naszej zawodniczki, do tego świetnie prezentowała się w polu serwisowym. Agnieszka nie miała żadnej odpowiedzi na tak grającą przeciwniczkę. Nadzieja na odwrócenie losów spotkania była do samego końca, jednak tym razem skończyło się bez happy end’u.

Zasłużona fala hejtu?

US Open przelało czarę goryczy i zaczęło się… „krytykowanie znawców tenisa”. Od spraw prywatnych, zmianę sztabu, aż po wysyłanie Radwańskiej na sportową emeryturę. Tylko czy te wszystkie osoby myślały, że Isia będzie grała tak świetnie jak w latach 2008-2016? To jest 8 lat bardzo dobrych wyników, którymi mała grupa zawodniczek może się pochwalić w sportowym CV.

Oczywiście pojawiła się też konstruktywna krytyka, która jest jak najbardziej do przyjęcia. Przecież każdy widzi jak obecnie prezentuj się Agnieszka, a właściwie jak nie ma pomysłu na grę. Ten sezon jest już na pewno stracony, ale być może w następnym roku zobaczymy Radwańską jak „za dawnych lat”? Oby właśnie się tak stało i na to mocno liczę!

A Wy jak myślicie – będzie jeszcze gorzej, czy krakowianka odbije się „od dna”? Czekamy na Wasze opinie.

Zobacz także

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Party Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Party
Gość
Party

Chyba juz nie, nie te geny zeby grala do lat 35. Jej gra to defensywa, a tu trzeba biegac. Nie da rady.