23.08.2014

Janowicz vs. Querrey – półfinał z happy endem!

Jerzy-Janowicz-3

Chciałbym od razu zacząć od tego, że ten wpis w ogóle nie był przeze mnie planowany. Po meczu, który oglądałem w nocy postanowiłem siąść i krótko go Wam streścić. Tak słabego spotkania na kortach ATP nie widziałem nigdy! To jest bardzo obiektywna ocena pojedynku pomiędzy Janowiczem, a Querrey’m. Zapytacie dlaczego? Wszystkich, którzy nie mieli „przyjemności” oglądać, zapraszam do przeczytania wpisu!

Półfinał turnieju ATP, czy może pomyliłem mecze?

Rywalizacja zapowiadała się na bardzo wyrównaną i rzeczywiście taka była. Jest tylko jedno „ale”. Na pewno nikt nie spodziewał się tak żenującej gry ze strony obu tenisistów. Jestem za surowy? Nie sądzę… Mecz Jerzyka z Amerykaninem miał być ucztą dla wszystkich fanów tenisa, było jednak zupełnie inaczej. Od początku oglądaliśmy nieporadnego reprezentanta Polski, który nie potrafił utrzymać własnego serwisu. Już w trzecim gemie stracił własne podanie (1:2)!

Janowicz – zawodnik, który jest jednym z lepszych w Tourze w tym elemencie. Gdyby Sam zagrał przy kilku piłkach lepiej otwierająca partia skończyła by się blamażem dla łodzianina. „Gospodarz” zaprezentował się wręcz odwrotnie. Jankes „wyciągnął” pomocną dłoń do Jurka i stracił własne podanie (4:4). Nic wcześniej na to nie wskazywało, ponieważ reprezentant USA grał do tego czasu bardzo pewnie. Co się stało potem? Nasz najlepszy zawodnik zmarnował okazję i po raz kolejny dał się przełamać (4:5). Tym razem Querrey zmądrzał i zakończył otwierającą odsłonę (4:6).

Kontynuacja „zabawnej” konfrontacji

W drugiej partii obraz gry się nie zmienił. Panowie grali dalej bardzo słabo, a Janowicz już na starcie przegrał własnego gema serwisowego (0:1). Przez osiem gemów z rzędu i nie obserwowaliśmy przełamania co w tym meczu należy uznać za wielki sukces! Do czasu… Wtedy o sobie przypomniał Amerykanin, który ponownie pomógł Jerzykowi. Querrey stracił podanie, które miało zakończyć mecz i bolączki wszystkich oglądających to spotkanie (5:5). Tak się jednak nie stało, a na dodatek reprezentant Stanów Zjednoczonych oddał również kolejnego gema (7:5)! Polak wrócił z „dalekiej podróży” i znów miał szansę na awans!

Decydująca odsłona? Nic się nie zmieniło, 23-latek popełniał te same błędy. Również ponownie jako pierwszy oddał swoje podanie (3:4). Chwilę wcześniej Janowicz wziął medicala (problemy ze stopą). Sam nabrał sił i wydawało się, że nic nie jest w stanie go zatrzymać. To było tylko złudzenie! Jurek w pełni wykorzystał słabość rywala i odłamał go (4:4)! To nie był jeszcze koniec spotkania. Wszystko zaczęło się układać po myśli reprezentanta Polski, który zaczął wierzyć we własne umiejętności. Querrey, który ledwo stał na nogach posyłał każdą piłkę  daleko w aut albo w pół siatki. Przy swoim ostatnim (jak się okazało) podaniu popełnił cztery własne błędy! Tenisista sam się przełamał i podarował Janowiczowi finał (6:4)!

To przeszło wszelkie wyobrażenie…

Tak w streszczeniu oglądało się tę rywalizację. Warto przytoczyć jedną ze statystyk meczowych, która pokaże na jakim „poziomie” stało to spotkanie. Liczba break pointów w meczu? 34! Tak, to nie pomyłka, trzydzieści cztery szanse na przełamanie, z czego aż dziewięć wykorzystanych! Tak grają tenisiści w półfinale turnieju rangi ATP 250?! Dodatkowo tenisiści, którzy swoją grę opierają o serwis?! Niewyobrażalne co działo się w tym meczu. Jak Amerykanin mógł przegrać to spotkanie? Tylko on sam wie, w jaki sposób to zrobił.

Janowiczowi na pewno należą się brawa za walkę i za sam awans. Należy jednak również zganić łodzianina, bo jego gra była fatalna. Bez porównania z tym co pokazał nam w pojedynku z Goffinem. Wracając na chwilę do nocnego pojedynku, każdy na pewno widział nieraz dropshoty Janowicza, każdy na pewno wie, że Jerzyk nadużywa tego zagrania i często popełnia błędy. Również dzisiaj „popisał” się kilkoma skrótami, które były na poziomie challengera albo niżej przez co utrudnił sobie kilka własnych gemów serwisowych. Mam tylko nadzieję, że Polak wyciągnie wnioski z tego spotkania i przystąpi w pełni skoncentrowany do finału. Obyśmy zobaczyli prawdziwy potencjał i wspaniałą grę naszego reprezentanta, a przede wszystkim, żebyśmy mogli się cieszyć wraz z nim z jego pierwszego tytułu na kortach ATP!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz