23.04.2016

Jeden krok od finału, Radwańska znów wygrywa!

Agnieszka-Radwanska-Porsche-Tennis-Grand-Prix

W piątkowy wieczór Agnieszka Radwańska awansowała do półfinału Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie. Polka nie dała większych szans Karolinie Pliskovej, z którą zwyciężyła po dwóch setach (6:2 7:6). W premierowej partii Isia zagrała bardzo pewnie, w następnej miała chwile słabości, ale ostatecznie wygrała z Czeszką po tie-breaku. W kolejny spotkaniu 27-latka zmierzy się z reprezentantką gospodarzy – Laurą Siegemund.

Set 1

Pojedynek rozpoczął się od pewnie wygranego podania Radwańskiej. Jedyny punkt Polka oddała po podwójnym błędzie serwisowym. Chwilę później krakowianka wywalczyła sobie pierwsze break pointy, ale Pliskova znakomitym serwisem zażegnała niebezpieczeństwu. Dopiero przy czwartej piłce na przełamanie Aga wykorzystała szansę i zagrała fantastycznego drop shota (2:0). Niestety Isia nie cieszyła się długo z przewagi, ponieważ kilka piłek później musiała uznać wyższość przeciwniczki. Nasza południowa sąsiadka bardzo dobrze returnowała i nie miała problemu z odłamaniem. Po solidnej grze Czeszka znów obniżyła loty. Popełniała coraz więcej błędów i oddała kolejnego gema serwisowego. Do końca seta sytuacja na korcie się nie zmieniła. Radwańska grała bardzo dobrze w defensywie, a rywalka musiała się męczyć przy własnych podaniach. W ósmym gemie 27-latka po raz kolejny przełamała, jednak trzeba przyznać, że Pliskova mocno jej przy tym pomogła. Popełniła trzy podwójne błędy serwisowe i musiała gonić wynik (6:2).

Set 2

W drugiej partii mieliśmy o wiele więcej emocji. Karolina nie grała tak siłowo, rozrzucała naszą reprezentantkę i nawiązywała powoli walkę. Od początku objęła prowadzenie w secie, lecz równie szybko je straciła (1:1). Radwańska obniżyła loty, popełniała więcej błędów i szybko odbiło się to na wyniku. Czeszka złapała rytm, grała pewniej ale miała też chwile słabości. Prowadziła już 4:2, jednak od tego momentu wróciła do stylu z premierowej części rywalizacji. Pliskova psuła dużo prostych piłek, co szybko się na niej zemściło. Największe chwile grozy Isia przeżyła w jedenastym gemie tej odsłony. Aż 29. rozegranych punktów, siedem obronionych break pointów i obrona gema (6:5)! Niżej notowana tenisistka nie miała takich problemów z utrzymaniem podania i oglądaliśmy tie-breaka. Lepiej rozstrzygającego gema rozpoczęła rywalka, jednak wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Raz jedna, raz druga popełniała błędy i do końca żadna z nich nie mogła być pewna zwycięstwa w tym secie. Ostatecznie po czterech piłkach meczowych Radwańska zdobyła kolejnego mini breaka i awansowała do półfinału turnieju w Stuttgarcie (10–8).

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz