29.10.2014

Jerzy Janowicz – podsumowanie sezonu 2014

Jerzy-Janowicz-8

Jerzy Janowicz w poniedziałek przegrywając z Samem Querrey’m zakończył sezon 2014. Czy to był udany rok naszego tenisisty? Odpowiedź chyba jest prosta – zdecydowanie więcej spodziewaliśmy się po Polaku. Jedyny turniej, który może uznać za znakomity to występ w Winston Salem, gdzie walczył o swój pierwszy tytuł w karierze na kortach ATP Tour. Inne imprezy? Krótko, zwięźle i na temat – przeciętne z małymi wyjątkami. Zapraszam do bardziej szczegółowej analizy!

Korty twarde

Jerzyk sezon rozpoczął od turnieju w Sydney. Szybka porażka z Dolgopolovem i tylko cztery wygrane gemy nie napawały optymizmem. Po tej imprezie tydzień przerwy i pierwszy w tym roku Wielki Szlem. Podczas Australian Open JJ zagrał przyzwoicie, III runda to nie jest jakiś zły wynik, ale męczarnie w dwóch pierwszych rundach i przegrana z Mayerem dziwią. Kolejna absencja Janowicza i występ w Montpellier. Półfinał we Francji można zaliczyć do wspomnianych wcześniej wyjątków, dobra gra łodzianina i co przede wszystkim cieszy wreszcie solidny rezultat. Również tydzień później reprezentant Polski mógł być zadowolony ze swojej gry. Ćwierćfinał w Rotterdamie i zacięta walka z Berdychem. Na tym skończyły się dobre występy Jurka w pierwszej części sezonu. Indian Wells i Miami – występy, o których chciałby jak najszybciej zapomnieć.

Zapomnieć o mączce

Tenisiści przenieśli się na clay, gdzie w juniorskiej karierze Janowicz pokazywał się z najlepszej strony. Tylko pięć zagranych turniejów na ziemi i w skrócie można powiedzieć, że 24-latek nie istniał. Mote Carlo, Barcelona, Madryt i Rzym to porażki po pierwszych meczach, gdzie zagrał bardzo słabo. Przyszedł czas na French Open, gdzie co jak co ale JJ zagrał przyzwoicie docierając tak jak w poprzednim Szlemie do III fazy. Na tym występy Polaka na mączce w tym okresie się skończyły.

Nie tak to miało się skończyć

Chyba najbardziej wyczekiwany przez nas Wimbledon miał pokazać w jakiej formie jest łodzianin. Wcześniej „zagrał” w Halle, gdzie szybko odpadł z Herbertem. Nieoczekiwana porażka po raz kolejny ujawniła mankamenty Janowicza. Serwis już nie był pomocą, a raczej przeszkodą. Dużo niewymuszonych błędów, brak regularności to największe „grzechy” Jurka w tej części roku. Mimo to na Wimbledonie III runda i porażka dopiero z Robredo. Hiszpan zasłużył na wygraną, ale trzeba też przyznać, że JJ pokazał się solidnie. Wygrał z Hewittem, który prezentuje się bardzo dobrze na trawie. W pierwszym pojedynku również spisał się dobrze ogrywając Devvarmana.

Kolejne występy to ponownie clay, gdzie Jerzyk w tym sezonie zagrał najsłabiej. Bastad oraz Hamburg, porażki odpowiednio z Lajovicem oraz Dolgopolovem. Po nieudanych turniejach w Europie JJ przeniósł się do Ameryki, gdzie rozpoczął się US Series. Jeśli mamy szukać plusów to tylko podczas tych imprez. Nie rozpoczął dobrze od porażki z Polansky’m, jednak z każdym kolejnym meczem było coraz lepiej. Cincinnati to początki solidnej postawy Polaka. Wygrana z Dimitrovem, ale później przegrana z Benneteau. Gra zaczęła się układać, serwis zaczął funkcjonować i wreszcie mogliśmy liczyć na coś więcej ze strony Janowicza.

Świetna zapowiedź przed US Open i rozczarowanie

Winston Salem, zdecydowanie najlepszy turniej w wykonaniu naszego zawodnika! Berlocq, Sousa, Roger-Vasselin, Goffin i Querrey – droga JJ do finału w tej imprezie. Bardzo cieszyła postawa Jurka z Belgiem, którego rozniósł aż miło. Myślę, że to był najlepszy mecz w całym sezonie. Prawie bezbłędna gra, świetny serwis i przerwana passa Goffina, który nie przegrał przez bardzo długi okres czasu. Po raz pierwszy w karierze Janowicz stanął przed szansą na tytuł rangi ATP Tour. Finał już nie był taki perfekcyjny, chociaż niedosyt został. Wygrana na otwarcie, a później piłki meczowe. Ostatecznie to Rosol został triumfatorem Winston Salem, ale turniej był bardzo dobrą zapowiedzią US Open.

Niestety pechowe losowanie i porażka już w II rundzie z Andersonem. Polak walczył, lecz nie starczyło sił. Wróciły niewymuszone błędy, przeciętny serwis, gra znów się nie układała. Reprezentant RPA wykorzystał wszystkie szanse i pewnie awansował. Po ostatnim w tym roku Wielkim Szlemie, ogromnych nadziejach po sezonie 2013 JJ spoczął na laurach. Kłótnie z sędziami, prowokujące zachowania i słaba gra. Ostatnie przystanki także mało udane, wyjątek to Metz, gdzie Janowicz zagrał w ćwierćfinale. Tournee po Azji i występu w Paryżu lepiej nie komentować.

Co zadecydowało o takich rezultatach?

Co było przyczyną tak słabej postawy 24-latka? Moim zdaniem kontuzja, która uniemożliwiła mu spokojne przygotowanie się do sezonu, a następnie przeszkadzała w niektórych turniejach. Oczywiście nie można tego tak uogólniać. Janowicz zagrał poniżej oczekiwań, pokazywał swoje „humory” i mamy tego efekt. Mimo wszystko uważam, że jeśli trafi pod odpowiednie skrzydła trenerskie może być z niego czołowy tenisista. Zmiana otoczenia dobrze by zrobiła Jerzykowi, który przez sezon 2014 wcale się nie rozwinął, a wręcz przeciwnie. Jaki będzie kolejny rok? Wszystko zapoczątkuje Puchar Hopmana, gdzie Jurek wystąpi z Agnieszką Radwańską. Dobry turniej może być początkiem nowego Janowicza!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz