01.10.2015

Jerzyk w ćwierćfinale Challengera

Janowicz-Orlean

Jerzy Janowicz wygrał 2:1 (4:6 6:3 6:2) z Vincentem Millotem w II rundzie Challengera w Orleanie. Mimo nie najlepszego startu 68-rakieta świata zdołała wyciągnąć mecz i awansować dalej. Co prawda zdziwił mnie stracony set, tym bardziej że JJ rozpoczął go dobrze, jednak liczy się końcowy rezultat. W ćwierćfinale Polak zmierzy się z Franco Skugorem (Chorwacja).

Pierwszy punkt w meczu powędrował na konto reprezentanta gospodarzy, jednak Jurek zaczął dobrze serwować i obronił gema. Jak się okazało także kolejne cztery piłki wygrał łodzianin, który „na sucho” przełamał Millota (2:0). 24-latek rozluźnił się, stracił koncentrację, a to dało odłamanie. Trzy proste błędy Jerzyka z forehandu i przeciwnik odrobił stratę. Czwarty gem padł także łupem Francuza i mieliśmy remis. Leworęczny tenisista próbował po raz kolejny zdobyć breaka, jednak tym razem nasz najlepszy singlista spisał się bez zarzutów (3:2). Kilka minut później Janowicz był w opałach. Bronił break pointa, lecz Vincent również nie grał bezbłędnie. Wrzucił prostą piłkę w siatkę, a następnie Polak bardzo dobrze serwował i utrzymał podanie. Rywal ponownie zaskoczył Jerzego, miał dwie piłki na przełamanie pod rząd, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Udało mu się dopiero za trzecim razem, gdy turniejowa „dwójka” popełniła kolejny błąd z forehandu. Niestety ten break zadecydował o losach premierowej partii. Otwarcie należało do Millota (4:6)!

Drugi set rozpoczął się bardzo spokojnie. Żaden z zawodników nie miał problemu z utrzymaniem własnych podań. Janowicz kilkukrotnie próbował zaskoczyć rywala, jednak Francuz świetnie biegał do każdego skrótu. Również dobre returny Polaka na wiele się nie zdały, ponieważ nawet jeśli obejmował prowadzenie przy gemie Millota, to później w prosty sposób oddawał punkty (3:3). Sytuacja uległa zmianie dopiero w ósmym gemie tej partii. Początek wcale nie wskazywał, że zawodnik Trójkolorowych zostanie przełamany. Zaczął bardzo pewnie, ale później zaczęło się coś załamywać. Popełnił podwójny błąd serwisowy, wyrzuci kilka piłek, a na koniec prosty forehand wylądował metr poza kortem. Jurek wykorzystał okazję i zakończył odsłonę na swoją korzyść wygrywając podanie „na sucho” (6:3).

Łodzianin poszedł za ciosem i po raz kolejny zdobył breaka (1:0)! Świetnie wykonane drop shoty przez Janowicza tym razem zaskoczyły reprezentanta gospodarzy i dały mu prowadzenie. Jerzyk mimo niepewnej premierowej partii, teraz grał o wiele lepiej od rywala. Millot pogubił się także przy następnym swoim podaniu i Polak miał już ogromną przewagę (3:0). Wreszcie mogliśmy oglądać Jurka, który uderzał swobodnie i bez presji. Znakomity start 24-latka wyraźnie „ustawił” mu grę. Zdecydowanie przejął kontrolę na korcie, solidnie serwował i do tego był groźny przy każdym podaniu przeciwnika. Vincent zagrał dobre spotkanie, jednak na Janowicza to nie wystarczyło. Lider naszej reprezentacji w Pucharze Davisa mógł zakończyć mecz zdobywając przełamanie, lecz uczynił to dopiero kilka minut później przy własnym serwisie (6:2).

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz