13.01.2017

Lekcja pokory czy dobra dyspozycja rywalki?

Agnieszka Radwańska przegrała z Johanna Kontą (4:6, 2:6)  w finale turnieju WTA Premier w Sydney. Polka po raz drugi w karierze wystąpiła w finale tego turnieju – tym razem jej rywalka okazała się lepsza i zasłużenie wygrała całą imprezę. Od poniedziałku tenisowy świat przenosi się do Melbourne, gdzie zostanie rozegrany pierwszy wielkoszlemowy turniej w sezonie.

Początek sezonu jest zawsze wielką niewiadomą, czego dowodem są niespodzianki i wygrane niżej notowanych tenisistek. Każdy kibic pragnie oglądać widowiska, które trzymają w napięciu do ostatniej piłki, a po każdej wymianie ręce same składają się do oklasków. Niekiedy jednak trzeba przyjąć porażkę, czasami bolesną, ale dającą szansę na wyciągnięcie wniosków i uniknięcie podobnych błędów w kolejnych spotkaniach. Dzisiejsza data – piątek trzynastego, nie była szczęśliwa dla naszej najlepszej tenisistki. Chociaż występ w finale to i tak sukces, każdy kto oglądał na pewno czuje niedosyt i dostrzega niesamowity postęp w grze Johanny Konty.

Finałowe spotkanie rozpoczęła od podania Radwańska, która bardzo pewnie rozegrała gema otwierającego. Początek nie zwiastował problemów krakowianki – przy serwisie rywalki prowadziła już 30:0, jednak dwa kończące uderzenia szybko zażegnały myśli o przełamaniu. Później było już tylko gorzej, w trzecim gemie Konta uzyskała breaka i przejęła inicjatywę na korcie. Dominację Brytyjki było widać w każdym elemencie. Mimo, że Isia nie popełniała własnych błędów, agresywna i precyzyjna gra rywalki nie pozwoliła na nawiązanie walki jak równy z równym. Przewaga przełamania pozwoliła 25-latce z Wielkiej Brytanii na zamknięcie seta 6:4 po 46. minutach gry.

W drugim secie 27- latka z Krakowa mimo chęci, nie była w stanie przeciwstawić się świetnie dysponowanej przeciwniczce. Isia posyłała wiele krótkich piłek na środek kortu, na co rywalka odpowiadała kończącymi zagraniami. Przy stanie 0:3, Radwańska poprosiła o pomoc Tomasza Wiktorowskiego, jednak mimo zachęty trenera na odważniejszą i ofensywniejszą grę Radwańska nie przełamała swojej rywalki. Polka była bezradna i nie znalazła pomysłu na przebicie się przez brutalną siłę Brytyjki. Po 81. minutach gry całe spotkanie zakończyło się triumfem Johanny Konty, która zdobyła drugi tytuł w rozgrywkach WTA.

Zobacz także

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Lekcja pokory czy dobra dyspozycja rywalki?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Party
Gość

Za malo skrotow, za malo dropszotow aby wybic Konte z rytmu.

wpDiscuz