15.11.2015

Niedzielny kibic tenisa, czyli wielkie bum na Radwańską!

przez

Agnieszka-Radwanska-3

Nikomu w Polsce nie trzeba już mówić kto to Agnieszka Radwańska, co osiągnęła i co ją czeka w następnych latach. Dlaczego? Media wystarczająco nagłośniły triumf krakowianki podczas WTA Finals w Singapurze i już pompują balonik oczekiwań o czym wspomniałem w jednym z ostatnich wpisów. Czy nowi fani białego sportu zostaną z Isią na dłużej, czy po pierwszym niepowodzeniu odwrócą się od naszej reprezentantki? Czy sukces 26-latki pomoże „wyłowić” utalentowanych zawodników z Polski?

Zacznę od tego, że prawdopodobnie większość z nas rozpoczynała także od bycia „niedzielnym kibicem”. Sam swoją przygodę rozpocząłem niedawno, bo zaledwie nieco ponad 4 lata temu. Jaką wiedzę o rozgrywkach miałem w tamtym czasie? Kilka nazwisk kojarzyłem z telewizji – Federer, Nadal, Sharapova, czy Williams znane jest chyba każdemu. Przewinęło się także nazwisko Radwańskiej, ale wtedy szczerze powiedziawszy wcale mnie to nie interesowało. Pierwszym turniejem jaki oglądałem w pełni było US Open 2011. Wtedy jeszcze tylko męskie rozgrywki, więc o Agnieszce nie wiedziałem praktycznie nic. Czemu to piszę? Pewnie każdy z Was przechodził podobną drogę z białym sportem i dopiero po jakimś czasie stał się codziennością. Teraz nie wyobrażam sobie dnia w trakcie sezonu bez sprawdzenia wyników z tenisowego świata. Większość może stwierdzić, że jestem uzależniony od tenisa, ba nawet sam Wam przyznam rację. Każdy z nas ma swoje „uzależnienie” – oglądanie telewizji, czytanie książek, czy choćby najnormalniejsze picie porannej kawy. Jak się okazuje jedna z dyscyplin sportowych też może należeć do tej grupy.

Wróćmy jednak to głównego tematu tego wpisu, czyli bum na Radwańską. Czy w rzeczywistości tak jest? Wystarczy rozejrzeć się dookoła i zauważyć ile osób nagle zaczęło interesować się osobą krakowianki. Niegdyś zagorzali kibice piłki nożnej (lub innej dyscypliny sportu), a teraz wiedzą o każdym poczynaniu naszej najlepszej singlistki. Nie zrozumcie mnie źle, ten tekst nie ma być hejtem na nowych kibiców Isi, wręcz przeciwnie. Cieszę się z każdego nowego fana białego sportu, a tym bardziej jeśli jest to fan Polki. Tylko zazwyczaj jest tak, że jedno niepowodzenie i „fan” znika, całkowicie zapomina o wcześniejszych sukcesach swojego ulubieńca. Tak pewnie będzie wyglądać także tym razem, jednak jest to nieuniknione. Prawdziwy kibic zostanie na dobre i na złe, „niedzielny” odejdzie w mgnieniu oka.

Czy wygrana w WTA Finals aktualnie piątej rakiety świata może przynieść jeszcze jakieś korzyści? Moim zdaniem przyczyni się, o ile już nie przyczyniła się do wzrostu liczby trenujących osób. Być może niedługo doczekamy się nowych gwiazd z naszego kraju, bo trzeba otwarcie stwierdzić, że następców jak na razie nie widać. Przebłyski Ulki i Magdy, czy Jerzyk który od czasu do czasu zagra bardzo dobry turniej to nic w porównaniu do wyczynów 26-latki. Na „nową Radwańską” prawdopodobnie będziemy musieli jeszcze długo poczekać. Triumf Agi w Singapurze zapewne zachęcił dzieci do spróbowania swoich sił z tenisem ziemnym, jednak dojście na szczyt wymaga wielu poświęceń i tylko nieliczni z nich będą mogli zagrać w profesjonalnych rozgrywkach. Niejednokrotnie słyszymy w wywiadach o trudnych przeprawach gwiazd białego sportu, lecz „coś za coś”, tak ten świat jest skonstruowany. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Przyszłość pokaże owoce sukcesu Agnieszki Radwańskiej w turnieju kończącym sezon, bo niewątpliwie jest to historyczne osiągnięcie dla polskiego tenisa.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz