07.11.2017

Odbudować się na 2018 rok – podsumowanie sezonu Agnieszki Radwańskiej

Nie ma się co oszukiwać – 2017 rok dla Agnieszki Radwańskiej pod względem tenisowym był po prostu przeciętny, a może nawet trzeba powiedzieć słaby. Ameryki tym nie odkryłem, jednak w tym sezonie przede wszystkim brakowało regularnej gry. Życie naszej reprezentantce uprzykrzały kontuzje, choroby podczas turniejów, kolokwialnie mówiąc – „nie było kolorowo”. Zapraszam do podsumowania występów Biało-Czerwonej na przestrzeni ostatnich 10 miesięcy!

Styczeń

Początek roku w wykonaniu Radwańskiej można uznać nawet za przyzwoity. W Shenzhen odpadła w ćwierćfinale z Alison Riske po trzech setach. Później zameldowała się w finale turnieju w Sydney, gdzie musiała uznać wyższość Johanny Konty. Niestety kolejny i zarazem ostatni występ w tym miesiącu były już zdecydowanie gorszy. Impreza docelowa, czyli Australian Open zakończyła się już na II rundzie! Porażka z Mirjaną Lucic-Baroni mocno zabolała każdego fana Polki, jednak trzeba zaznaczyć, że Chorwatka w pełni zasługiwała na to zwycięstwo.

Luty

Po szybkim odpadnięciu z turnieju w Melbourne nasza reprezentantka zrobiła sobie dłuższą przerwę i wystąpiła dopiero w Doha. Również tam nie zawitała na dłużej, ale przegrana z Caroline Wozniacki nie była tak zaskakująca. W Dubaju Isia trafiła na bardzo dobrze dysponowaną Catherinę Bellis, która nie dała żadnych szans Biało-Czerwonej. Tutaj mogliśmy być nieco rozczarowani postawą Agnieszki, lecz ze zdrowiem krakowianki też nie było wszystko w porządku.

Marzec

W trzecim miesiącu rozgrywek Radwańska ponownie nie błyszczała. Solidnością i doświadczeniem potrafiła ogrywać słabsze przeciwniczki, ale na dobre wyniki to było za mało. W Indian Wells naszą tenisistkę zatrzymała Shuai Peng, natomiast w Miami 28-latka znów odpadła po przegranej z Lucic-Baroni. Ten pojedynek pokazał mnóstwo niedociągnięć w grze reprezentantki Polski, jednak dalej większość kibiców liczyła, że była wiceliderka rankingu niedługo odbuduje swoją formę.

Kwiecień i maj

Tylko jeden występ w Stuttgarcie pod koniec kwietnia, zresztą trudno tutaj mówić o czymś wielkim. Porażka z Ekateriną Makarovą już w I rundzie nie napawała optymizmem, tym bardziej że przecież pojedynek toczył się na nawierzchni ziemnej (hala).

W maju niestety wcale nie było lepiej! Isia miała wystąpić w Madrycie oraz Rzymie, lecz kontuzje wykluczyły Radwańską z rywalizacji. Krakowiankę zobaczyliśmy dopiero na kortach im. Rolanda Garrosa, gdzie przegrała w trzeciej fazie wielkoszlemowego turnieju z Alize Cornet. To i tak był wynik przyzwoity patrząc na poprzednie występy Agnieszki w tym roku.

Czerwiec

Sezon na trawie Radwańska miała rozpocząć w s-Hertogenbosch, lecz ponownie problemy zdrowotne dały o sobie znać. Z tych samych powodów 28-latka opuściła także imprezę w Birmingham, a grę na swojej ulubionej nawierzchni zaczęła w Eastbourne. Dobrych prognostyków przed Wimbledonem nie było, bo Isia już po pierwszym meczu odpadła z Lauren Davis!

Lipiec

Na szczęście na „londyńskim trawniku” Polka zaprezentowała się solidnie, chociaż znajdą się i tacy którzy powiedzą, że była to słaba gra naszej zawodniczki. Czwarta faza turnieju, porażka ze Svetlaną Kuznetsovą, jednak wcześniej Radwańska wygrała z Jeleną Jankovic, Christiną McHale i Timeą Bacsinszky. Oczywiście przed sezonem oczekiwaliśmy lepszego wyniku na Wimbledonie, lecz po wielu kontuzjach i braku regularnej gry trzeba było się cieszyć tylko z trzech zwycięstw z rzędu.

Sierpień

Wydawało się, że powrót na korty twarde będzie bolesny dla Polki. W Toronto trafiła na bardzo trudną drabinkę, ale udało się przebrnąć aż do III rundy. Wygrane z Coco Vandeweghe i Timeą Babos mogły robić wrażenie. Krakowianka w obu meczach łącznie straciła jedynie sześć gemów! Niestety na Wozniacki ponownie okazało się, że to za mało.

W Cincinnati Agnieszka została szybko „sprowadzona na ziemię” przez Julię Goerges, która odkryła słabości Biało-Czerwonej. Turniej przed US Open (New Haven) był równie udany jak Rogers Cup. Radwańska awansowała do półfinału, jednak z Darią Gavrilovą już sobie nie poradziła.

Wrzesień

Na kortach Flushing Meadows Isia wygrała dwa spotkania. W premierowym spotkaniu z Petrą Martic zagrała swój tenis i mecz zamknęła w dwóch setach. Bez straty partii pokonała także Yulię Putintsevą, ale na pojedynek z Coco nie wystarczyło już sił. Co prawda Radwańska walczyła do samego końca, lecz musiała uznać wyższość przeciwniczki.

Kolejnym turniejem po US Open Agnieszka miał być Toray Pan Pacific Open, ale tym razem tenisistce z Krakowa przeszkodziła choroba. Azjatycką część sezonu Polka rozpoczęła w Wuhan. Myślę, że zwycięstwo nad Magdaleną Rybarikovą i wzięcie rewanżu na Goerges można uznać za sukces. Porażkę z Ashleigh Barty trzeba po prostu przeboleć, zresztą reprezentantka Australii grała wyśmienicie pod koniec roku.

Październik

Pekin, aż chciałoby się wrócić do poprzedniego sezonu i triumfu naszej ulubienicy. Niestety Radwańska nie obroniła tytułu, co więcej China Open Agnieszka zakończyła na III rundzie (przegrała z Darią Kasatkiną). Ostatnim oficjalnym turniejem w 2017 roku dla Biało-Czerwonej był Prudential Hong Kong Tennis Open. Za wiele o występie Isi nie można powiedzieć – porażka w drugim meczu z Samanthą Stosur zamknął nieszczęśliwe 10 ostatnich miesięcy.

Rakieta, ślub i…

Ten sezon bez wątpienia był wyjątkowy dla Polki. Zmieniła rakietę z Babolat’a na Srixon’a, co wydawało się na początku błędem, ale przecież to nie sprzęt gra za zawodniczkę i nie może być żadnym usprawiedliwieniem. Wyniki w 2017 roku nie były nawet zbliżone do tych z poprzednich lat. Radwańska zakończyła sezon z bilansem 25. zwycięstw i aż 18. porażek! Kiedy krakowianka grała tak słabo? Musimy cofnąć się aż o 10 lat, ale wtedy przecież Biało-Czerwona dopiero wchodziła na tenisowe salony.

Mimo wszystko były też szczęśliwe chwile dla naszej reprezentantki. Najwięcej w prywatnym życiu Agnieszki zmieniło się 22 lipca tego roku. Tego dnia Isia wzięła ślub z Dawidem Celtem, chociaż media dużo wcześniej informowały o zupełnie innej przewidywanej dacie (mówiło się o wrześniu). Również w tym samym miesiącu 28-latka wydała książkę „Jestem Isia. Rozmowa z Agnieszką Radwańską”, której autorem jest ceniony dziennikarz Artur Rolak.

Jak Wy oceniacie ostatnie miesiące w wykonaniu Radwańskiej? Który turniej najbardziej Was ucieszył, a który najbardziej zawiódł? Czy Polka odbuduje się w 2018 roku? Zapraszamy do pozostawienia swojej opinii w komentarzu.

Zobacz także

Dodaj komentarz

26 komentarzy do "Odbudować się na 2018 rok – podsumowanie sezonu Agnieszki Radwańskiej"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Party
Gość

No to jest mala szansa ze Konta zrezygnuje, po co ryzykowac kontuzja przed AO?

Party
Gość

Dziwne ze meczu Radwanska-Konta nie ma jeszcze na rozkładzie, moze Konta jednak kontuzjowana, moze Radwanska nie doleciała. Nie spodziewałem sie ze Goerges wygra, i tak dobrze jej idzie …

Party
Gość

Konta juz w I-szej rundzie w Sydney, miasto urodzenia Konty. Nie wiem jak Radwanska chce to wygrac, zapowiada sie lanie 3:6, 3:6. Zostaje trzymac kciuki za losowanie AO i za trzy latwe rundy.

Party
Gość

A moze sie dowiedziala o losowaniu w Sydney?
Konta, Rybarikowa a potem Lucic-Baroni/Kvitova/Stephens czyli gora trzy mecze. I dobrze bo wtedy wiecej sil na AO.
Moze oszczedzala dizis sily na Konte? I tego sie trzymajmy.

Party
Gość

No i sensacja stała sie faktem, kto by sie spodziewał. 2:6, 2:6. Własciwie łanie. Problem był poniewaz ta Vickery sie nie myliła, nie wyrzucała w poza kort. Jej taktyka było mocno, ale przede wszystkim w kort. Radwanska jakos nierozgrzana, forhend czesto w siatke. Czasami wygladało to jak porazka kontrolowana, aby zdazyc do Sydney. lepiej pograc w Sydney niz w deszczowym Auckland? Trudno powiedziec, pocieszmy sie ze szczytowanie ma przyjsc w Melbourne a nie teraz.
Niemniej, zapaliła sie mała czerwona lampka czy nasza mistrzyni jest w stanie zagrac dobrze wiecej niz dwa mecze. Dzis nie grała tragicznie, ale Vickery miała jasny cel, miało wracac w kort i wracało, i to starczyło na Radwanską.
Ale przegrac z nr 122? Hm ….

Party
Gość

Na razie sensacja. W pierwszym secie lanie 2:6, Radwanska albo zlekcewazyla, albo cos jej zimno po tych deszczach i nierozgrzana, albo … ma zabukowane bilety do Sydney. Na razie ta Vickey malo sie myli i mamy 1;0 w setach dla numery WTA 122.

Party
Gość

Te deszcze to jakas plaga. Nawet na pustyni pada. Dziwne ze w XXI wieku nie potrafia zrobic zadaszenia chociaz na 1-2 korty.

Party
Gość

Co ciekawe, zaklady Radwanska-Townsend są niemal takie same jak na Radwanska -Vickery, okolo 1.33-3.66.
Co pokazuje ze nikt nie sledzi obecnej formy i wszystko raczej bazuje na starych danych z zeszlego roku. na moje oko Radwanska zagrala lepiej niz z Haddad Maia. Forma raczej rosnie a Vickery to WTA 122 i kwalifikantka, na miare Frech. Radwanska musialaby rzeczywiscie miec potworną, niewyobrazalną zapasc (albo kontuzje) aby przegrac z Vickery.

Party
Gość

Jestem cały czas pod wrazeniem konczącego dropszota. Rzeczywiscie idealny sposob na zakonczenie meczu. Dropszot na srodek, przy piłce meczowej – prawdziwy hot-shot. Nie wiem czy planowany, ale pewnie pomyslała, zwykle w wiadomosciach pokazują piłke koncową, wiec trzeba to ładnie zakonczyc:)
Super hot-shot.
Na tle Townsend Radwanska wyglądała jak sarenka.

Party
Gość

Imponujace zwyciestwo. Ta Townsend niezle kąsa, ale za duzo wymuszono-niewymuszonych bledow. Dobrze ze sie skonczylo w dwoch setach. Ale mysle, ze nawet w III secie Townsend by pekla. Tu trzeba miec kondycje na 2-3 godziny. Koncowy szczesliwy dropszot zaskoczyl Amerykanke.

Party
Gość

Chociaz z Townsend roznie moze byc. Jak rozkrecona to niezle kreci. Spojrzalem na wynik 6:1 dla Mchale, ale nie ogladalem. A potem pacze a tu 4:6 4:6. Co tam sie stalo? Trzeba Townsend gonic po korcie, bo bez tego nie da rady. Technicznie jest lepsza od Haddad.

Party
Gość

Autostrada do semi z Wozniacki:
Townsend (WTA 95)
Cepede (78)/Vickery (122)
Wozniacki (WTA 3)

Party
Gość

Teraz kulka z miesa, poczatek jutro najwczesbiej ok. 08:00 rano czasu polskiego (po meczu Georges ktory zacznie sie o 7:00). Powinno byc lepiej niz z Haddad, ale who knows.

Party
Gość

Z Townsend powinno byc jej wygodniej niz z McHale. Kuleczke miesa latwiej pogonic i zmeczyc. I pocwiczyc w koncu skroty.

Party
Gość

Dobre zwyciestwo, choc nie bylo wcale takie pewne. Ta Haddad calkiem niezle uderza, ale w III secie sie opuscila a moze to Radwanska troche przyspieszyla i zwiekszyla koncentracje. Lobiki nie wychodzily, skroty nie wychodzily, jedne co wychodzilo to od czasu do czasu dobry serwis, i gra obronna. Granie na cialo Haddad i dlugie pilki.
W koncu Haddad nie dala rady i koncenracja jej siadla. Jedziemy!
Ale do formy jeszcze daleko, wygrac o 7 rano czasu polskiego po trzech dniach aklimatyzacji – cenne. Choc dla Haddad bylo jeszcze trudniej bo grala 02.00-04.00.

Party
Gość

Na razie w setach 1:1. Decydujacy set. Wygra ten mniej zmeczony. Zmiana czasu … mozna przegrac. Ale jakos nie widac poprawy w grze Radwanskiej. Bazuje jak zwykle na bledach przeciwniczki.

Party
Gość

jak dobrze pojdzie to zaczynamy o 03:30 czasu polskiego, jak nie bedzie padac. Mecz Townsend-McHale przelozony na 02:00 wiec zwyciezczyni nie bedzie miala dodatkowego dnia odpoczynku.

Party
Gość

Zaczynamy 2 stycznia.

Party
Gość

Zaczyna sie! WREEEEEEEEESZCIE!
Haddad – Mchale/Townsend – Davis – Wozniacki (semi) – Georges (final)
Szkoda ze Wozniacki w tej samej polowce.

Party
Gość

Juz tylko 5 (piec) tygodni do nowego sezonu. Człowiek niemal zapomniał ze istnieje cos takiego jak tenis. Piekne zdjecia ze słonecznych wakacji ale po co ta krioterapia! Bez sensu schładzac komorki i robic im taki szok termiczny. Oczywiscie są ludzie co na tym zarabiają, wie krio sie swietnie trzyma. Całe szczescie, ze nikt jeszcze nie wpadł na stare pomysły do leczenia Radwanskiej prądem.

Party
Gość

Trudno powiedziec co zmeczyło Radwanska oprocz wirusow i bakterii. Lata na korcie dały swoje plus brak odpoczyku na Seszelach. Mnie najbardziej martwi stopa, stopy, kontuzja stopy. Poza tym boję sie ze utyje. Wole Radwanską chudszą z miesniami niz pulpecika jak Coco. Po prostu tusza powoduje, ze robi sie wolniejsza, większe obciazenie stopy a więc i ryzyko kolejnej kontuzji. Wole Radwanską chudą i troche słabsze uderzenia niz grubszą z silniejszymi uderzeniami. NB pobobnie było z Jędrzejczyk, przytyła i nie zdązyła uciec przez Namajumas i piękna saga sie skonczyła.