01.02.2015

Podsumowanie: Australian Open 2015 – kobiety

Serena-Williams

Australian Open jest chyba najbardziej wyczekiwanym ze wszystkich turniejów wielkoszlemowych. Po długiej przerwie kibice są spragnieni by zobaczyć swoich ulubieńców w akcji, ale również poczuć niesamowitą atmosferę z australijskich trybun i kortów. W trakcie mroźnej, ponurej zimy, każdy promień słońca jest na wagę złota, nawet ten płynący z ekranu wraz z  tenisowymi emocjami, dodaje energii i optymizmu.

Droga do triumfu

W tegorocznym turnieju w Melbourne nie brakowało ciekawych pojedynków, niespodzianek i rozczarowań. Pora więc na podsumowanie tych dwóch tygodni, w tym również występu Agnieszki Radwańskiej. Na początek może kilka słów o triumfatorce turnieju – Serenie Williams. Amerykanka wygrywając z Marią Sharapovą w finale zdobyła 19. wielkoszlemowy tytuł. Droga jaką przebrnęła do finału nie była dla niej zbyt wyboista. Występ rozpoczęła od dwóch łatwych zwycięstw z Alison van Uytvanck 6:0, 6:4 oraz Verą Zvonarevą 7:5, 6:0. Dopiero w spotkaniach III i IV rundy młodsza z sióstr Williams miała lekkie problemy i oddała po secie. Wyraźna dominacja i pewność siebie w każdym z tych meczów coraz bardziej stawiała ją w gronie faworytek.

W ćwierćfinałowym spotkaniu Williams od początku była maksymalnie skoncentrowana. Pokazała swój najlepszy tenis i Cibulkova nie miała nic do powiedzenia. W półfinale były szanse na siostrzany bój. Byłoby to ciekawe spotkanie, ale na pewno już mniej emocjonujące jak kilka lat temu. Ostatecznie starsza z Amerykanek nie była w stanie przeciwstawić się swojej rodaczce – Madison Keys. W przedostatnim meczu Serena skutecznie pomściła siostrę i awansowała do finału.

Potwierdzenie dominacji

W sobotnim finale konfrontacja dwóch najwyżej rozstawionych tenisistek. Forma Amerykanki przed meczem była wielką niewiadomą, ponieważ skarżyła się na swój stan zdrowia. Pierwszy set przebiegł dość szybko, tenisistka z USA nie prezentowała nic nadzwyczajnego. W grze Sharapovej brakowało agresji i skutecznego podania co przesądziło o losach otwierającej odsłony. Druga partia wyglądał nieco lepiej, głównie za sprawą Rosjanki, która więcej ryzykowała. Gemy były bardziej zacięte, ale to było wciąż za mało by zagrozić pewnie zmierzającej Williams w drodze po tytuł. Nie było to widowisko na miarę finału, ale sześciokrotne zwycięstwo Sereny Williams w Australian Open i 19. wielkoszlemowy tytuł robią wrażenie jak również pokazują, że mimo wielu sukcesów ona wciąż chce zwyciężać i tworzyć historię.

Występ Agnieszki Radwańskiej w pierwszym tegorocznym turnieju wielkoszlemowym na pewno nie można zaliczyć do udanych. Polka po raz pierwszy rozgrywała mecze pod okiem konsultantki – trenerki Martiny Navratilovej, która dość mocno skrytykowała przegrany mecz przeciwko Amerykance. Odpadnięcie w IV rundzie z Venus Williams było zaskakujące i na pewno poniżej oczekiwań. Ta porażka w 1/8 finału oznaczać będzie dla Radwańskiej spadek w rankingu WTA (jest szósta), bo rok temu dotarła w Melbourne do półfinału. To w ogóle jej najgorszy wynik w tym turnieju od 2010 roku, gdy przegrała w trzeciej fazie z Włoszką, Francescą Schiavone. Współpraca z Martiną na pewno zaowocuje. Już widać agresywniejszą i skuteczniejszą grę Agnieszki, ale na lepsze wyniki potrzeba czasu i mocnej psychiki.

Konkluzja

Podsumowując turniej można śmiało powiedzieć, że był to szybki pogrom zawodniczek rozstawionych. Już w pierwszej rundzie pożegnało się z imprezą aż osiem tenisistek! Największym zaskoczeniem turnieju dla mnie jest młoda 19-letnia Madison Keys, która dotarła aż do półfinału. W spotkaniu z Sereną Williams obroniła sześć piłek meczowych. Reprezentantka USA w poniedziałek zadebiutuje w czołowej dwudziestce rankingu. Natomiast rozczarowaniem dla mnie jest Agnieszka Radwańska, niedosyt, niedosyt i jeszcze raz niedosyt. Agnieszkę stać na więcej.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz