03.02.2015

Podsumowanie: Australian Open 2015 – mężczyźni

Novak-Djokovic-3

Czas na podsumowanie pierwszego w tym roku turnieju wielkoszlemowego, który odbył się w Melbourne. Mowa oczywiście o Australian Open! Wcześniej mogliście przeczytać o zmaganiach kobiet, teraz przyszła pora na mężczyzn. Zacznijmy od oczywistego faktu – triumfował Novak Djokovic!

Genialna gra Nole

Serb przez całą imprezę stracił zaledwie trzy sety, w pojedynku z Wawrinką (półfinał) dwa oraz z Murray’em (finał) jedną partię. Wcześniej bez problemów odprawił Verdasco, Mullera, czy Raonica. Szczególnie mecz z Kanadyjczykiem pokazał prawdziwą moc Djokera. Milos nigdy nie był łatwym przeciwnikiem dla lidera rankingu, a tym razem Nole nawet nie stracił jednej odsłony. Co można powiedzieć więcej o grze Novaka podczas AO? Zagrał tylko jedno przeciętne spotkanie – wspomniany półfinał ze Stanem.

Tylko tam miał kłopoty z pokonaniem rywala, nawet w finale się tak nie męczył z teoretycznie lepszym przeciwnikiem. W pozostałych pojedynkach praktycznie bezbłędny, bez słabszych okresów gry, po prostu w najlepszej formie. Djokovic zasłużenie triumfował w turnieju, to on prezentował się bardzo pewnie w każdym kolejnym meczu i co najważniejsze grał najregularniej z całej stawki tenisistów.

Jak zagrał nasz jedyny Polak?

Przejdźmy może teraz do naszego reprezentanta, Jerzego Janowicza. Tutaj w skrócie, bo mogliście posłuchać mojej opinii we vlogu. Tylko mecz z Monfilsem był świetny po stronie Jerzyka, w I rundzie wygrana z Moriyą ale strata seta, w III rundzie porażka z Lopezem. Brakło przede wszystkim skupienia w ważnych momentach, w niektórych momentach zawodził serwis. Australian Open może uznać za przyzwoite, chociaż na pewno jest niedosyt, szczególnie po tym co pokazał w spotkaniu z Francuzem. Zarówno sam Janowicz jak i kibice wiedzą, że stać go na wiele więcej.

Przebudzenie to mało powiedziane

Jeśli mowa o „czymś więcej” to bardzo dobry występ w Melbourne zanotował Tomas Berdych. Czech dotarł do półfinału powtarzając tym samym sukces sprzed roku. Patrząc w przeszłość można stwierdzić, że właśnie tutaj nasz południowy sąsiad czuje się najlepiej. Z drugiej strony największy sukces na Wielkim Szlemie zanotował w Londynie, podczas Wimbledonu w 2010 roku, gdzie dotarł do finału. O grze Berdycha można by było wiele pisać, bo osobiście mnie bardzo zaskoczył. Do przegranego meczu nie stracił nawet jednego seta, a po drodze wyeliminował między innymi Tomica, Troickiego i to co było jedną z sensacji imprezy – Rafaela Nadala! Co więcej można powiedzieć? Oby tak dalej! Widać, że w reprezentant Czech ma wielki potencjał, jednak nie zawsze jest w stanie wykrzesać z siebie wszystko. Pochwalić za tegoroczne AO można także Kyrgiosa (ćwierćfinał) oraz Mullera (IV runda).

Antybohaterowie także byli…

Jak na każdym turnieju tak i tutaj komuś się nie powiodło. Największe rozczarowanie – Roger Federer. Szwajcar odpadł w III fazie przeciwko Seppiemu! Fakt porażki dziwi, ale to że przegrał z Włochem jeszcze bardziej uwypukla słabą postawę byłego lidera rankingu. Fedex na pewno będzie chciał jak najszybciej zapomnieć o pierwszym szlemie w tym roku. Zaskoczeniem także były szybkie porażki Fogniniego oraz Benneteau. Obaj polegli już w pierwszych rundach, więc to na pewno nie był ich szczyt możliwości.

Jeśli miałbym podsumować ogólnie Australian Open to na duży plus. Wiele bardzo ciekawych spotkań, finał na wysokim poziomie, a do tego niespodzianki, które są esencją sportu. Oby więcej takich turniejów w tym sezonie, bo przecież to dopiero początek. Kolejne emocje związane ze szlemami dopiero pod koniec maja. French Open i królewska nawierzchnia Nadala. Czy reprezentant Hiszpan po raz kolejny zdominuje imprezę im. Rolanda Garrosa?

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz