04.12.2014

Podsumowanie sezonu 2014 – ATP World Tour Masters cz.2

Mutua-Madrid-Open

Przyszedł czas na drugą część podsumowania turniejów rangi ATP World Tour Masters 1000 w sezonie 2014. Przypomnę, że w poprzednim wpisie mogliście przeczytać o imprezie w Indian Wells, Miami oraz Monte Carlo. Tym razem przyjrzę się Mutua Madrid Open, Internazionali BNL d’Italia oraz Rogers Cup. Idąc za radą jednego z czytelników turnieje będę opisywał bardziej szczegółowo.

Nie mogło być inaczej

Zaczynamy od występu najlepszych tenisistów w Hiszpanii! Po pierwszym Mastersie na clay’u, gdzie wygrał Wawrinka wszyscy skupili się ponownie na Nadalu. Tym razem Rafa nie zawiódł publiczności zgromadzonej na trybunach w Madrycie. Zawodnik rozstawiony z „jedynką” gromił każdego po kolei i do finału nie stracił nawet seta. W decydującym spotkaniu zmierzył się z Kei’em Nishikorim, który ten sezon miał wyjątkowo udany. Japończykowi nie starczyło jednak sił i poddał mecz w trzeciej partii. Mimo to po raz kolejny można go wyróżnić za grę. Na wielkie brawa zasługuje również Bautista-Agut.

Reprezentant gospodarzy dotarł do półfinału i uległ dopiero Nadalowi. Trzeba przyznać, że drabinka bardzo przypasowała Hiszpanowi, który miał teoretycznie najtrudniejszy pojedynek w I rundzie. Pokonał wtedy swojego rodaka – Tommy’ego Roberdo. Następnie wygrane z Verdasco, Kubotem oraz Giraldo zapewniły mu 1/2 finału. Zdecydowanie więcej spodziewano się na pewno po wspominanym Robredo, czy Tsondze (odpadł w II rundzie). Również słabo zaprezentował się Murray, który w III fazie przegrał z Giradlo po trzech setach. Mimo to turniej stał na wysokim poziomie, a zwycięstwo Rafaela nikogo nie zdziwiło. „Król mączki” jest tylko jeden!

Serb znów pokazuje świetny tenis

Ostatni „tysiącznik” w tym roku na ziemi – Masters w Rzymie. Tutaj ponownie liczono na Nadala, jednak tym razem musiał uznać wyższość jednego z przeciwników! Internazionali BNL d’Italia zaczęło się od zaskakującej porażki Fogniniego z Rosolem oraz sensacyjnej wygranej Chardy’ego nad Federerem. To co Francuz zaprezentował w meczu z Fedexem trzeba pochwalić i to nieraz. Mimo, że Roger nie może uznać tego meczu do najlepszych to nie można umniejszać zwycięstwa Jeremy’ego. Awans za tak dobre spotkanie mu się po prostu należał. W kolejnych rundach nie mieliśmy już takich zaskoczeń. Faworyci robili to co do nich należało. Świetne widowisko zafundowali Raonic i Djokovic w półfinale. Kanadyjczyk dzięki znakomitemu serwisowi walczył jak równy z równym i był bliski zwycięstwa. Dopiero po trzech setach skapitulował i to Nole zameldował się w finale. Również finał stał na wysokim poziomie. Wiele spektakularnych wymian i ostatecznie to Djoker cieszył się z wygranej! Nadal po raz kolejny został zdetronizowany na mączce.

Błysk geniuszu i tytuł dla Francuza

Trzeci i ostatni Masters w tej części podsumowania odbył się w Toronto. Długa przerwa od turniejów tej rangi, bo prawie trzy miesiące. Wracamy na hard i znów atomowe serwisy mają szansę na popis. Kto wygrał? Kto rozczarował? Tego się chyba nikt nie spodziewał i moim zdaniem była to najbardziej zaskakująca impreza 1000 w tym sezonie. Już pierwszy mecz Djokovica pokazał, że czekają nas wielkie emocje. Trzy sety z Monfilsem, gra do ostatniej piłki i wywalczony awans Serba po ponad dwóch godzinach gry! Już kolejny pojedynek zakończył przygodę Djokera z Toronto. Porażka z innym Francuzem – Tsongą. Może przegrana aż tak bardzo nie zaskakuje, ale styl w jakim Jo-Wilfried zwyciężył budzi ogromny podziw. Novak w tym meczu praktycznie nie istniał!

Zawodnik trójkolorowych zaskoczył, po przeciętnym sezonie wystrzelił jak z armaty i grał z meczu na mecz coraz lepiej. Wygrana z Murray’em, Dimitrovem i finał z Federerem. Tsonga zwycięża i budzi się tuż przed US Open. Bardzo udany turniej zaliczył również Feliciano Lopez, który odpadł dopiero w półfinale ze Szwajcarem. Wcześniej wygrał między innymi z Raonicem i Berdychem. Sam pojedynek o tytuł od początku bardzo dobrze ułożył się dla Francuza, który przejął inicjatywę ale dopiero przed tie-breakim zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W drugiej odsłonie decydował „trzynasty gem”, gdzie ponownie Tsonga udowodnił swoją wyższość tego dnia nad Rogerem.

Drugie podsumowanie zakończone. Mam nadzieję, że tym razem jest lepsze niż to poprzednie. Jeżeli chcecie, abym coś zmienił w ostatniej części to proszę o pozostawienie komentarza na stronie, napisanie na PW (FB/Twitter) lub wysłanie maila. Zostały trzy turnieje: Western & Southern Open – Cincinnati, Shanghai Rolex Masters oraz BNP Paribas Masters w Paryżu. Kto zwyciężał? Kto zasłużył na wyróżnienie, a komu kompletnie te turnieje nie wyszły? Przekonacie się już niedługo!

Zobacz także

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Podsumowanie sezonu 2014 – ATP World Tour Masters cz.2"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ravzav
Gość

Co do Madrytu, Nadal był na kolanach i uratowała go kontuzja Nishikoriego. Co do Federera w Rzymie, to było to świeżo po urodzeniu kolejnych bliźniaków, był zzdekoncentrowany i sam mówił że żona kazała mu jechać do Rzymu. Więc pojechał ale zupełnie nie myślał o tym turnieju, stąd też późniejsza zmiana planów i występ w Monaco :-)

wpDiscuz