27.11.2014

Podsumowanie sezonu 2014 – Wielkie Szlemy

Federer-Djokovic

Tak jak wspomniałem na FanPage’u nadszedł czas na podsumowanie całego sezonu 2014. Zacznę od najważniejszych imprez każdego roku, czyli Wielkich Szlemów. Następnie planuję zahaczyć o turnieje rangi Masters i na koniec podsumować sezon w całym przekroju.

Spodziewaj się niespodziewanego

Na pierwszy ogień – Australian Open. Chyba nikt nie spodziewał się, że Stan Wawrinka zwycięży podczas pierwszego Szlema w tym roku, a tym bardziej, że w finale pokona Rafaela Nadala. Reprezentant Hiszpanii w meczu o tytuł nie dosyć, że zmagał się z rywalem to jeszcze z kontuzją, która przekreśliła jego szanse na zwycięstwo. Spotkanie zakończyło się po czterech setach i Szwajcar po raz pierwszy w karierze mógł się cieszyć z bardzo prestiżowej wygranej. W turnieju żeńskim także nie zabrakło niespodzianek, jednak zwycięstwo Na Li nie jest aż tak wielkim zaskoczeniem. W półfinale odpadła nasza wielka nadzieja – Agnieszka Radwańska, która dostała lekcję gry od Cibulkovej, która ostatecznie uległa Chince w finale po dwóch setach.

Król jest tylko jeden

Następnie przyszedł czas na French Open. Triumfator u mężczyzn mógł być tylko jeden – Rafael Nadal! Zawodnik z Majorki po porażce w Australii wrócił o wiele mocniejszy i we Francji nie dał najmniejszych szans swoim rywalom. W decydującym pojedynku wygrał z Novakiem Djokovicem w czterech partiach. Hiszpan podczas imprezy im. Rolanda Garrosa triumfował po raz dziewiąty! Żeńskie rozgrywki zdominowała Maria Sharapova, chociaż w finale miała problemy z ograniem Simony Halep. Rumunka przegrała dopiero po trzech długich setach, jednak w 100% tytuł należał się Rosjance. Zaskoczeniem na pewno było bardzo szybkie pożegnanie się z turniejem Sereny Williams, która odpadła już w II rundzie!

Kvitova wraca na wimbledoński tron

Wimbledon, chyba z nim większość Polaków wiązała ogromne nadzieje. Poprzednie Szlemy w Londynie były bardzo udane zarówno dla Agnieszki Radwańskiej, jak i Jerzego Janowicza oraz Łukasza Kubota. Tym razem nasi reprezentanci nie spisali się na miarę oczekiwać i wcześnie pożegnali się z turniejem. Zdecydowanie najlepszy finał Wielkie Szlema w tym rok miał miejsce w stolicy Anglii. Gra do ostatniej piłki, świetne zagrania i ostatecznie wygrana Nole. Serb zmierzył się z Rogerem Federerem, jednak były lider rankingu nie zdołał tym razem zwyciężyć. Pięć znakomitych setów w wykonaniu obu tenisistów było podsumowaniem całego turnieju, który stał na wysokim poziomie. Wimbledon 2014 także bardzo dobrze będzie wspominać Petra Kvitova, która wreszcie się przebudziła. Szybkie kolejne zwycięstwa, a w finale łatwa przeprawa z Eugenie Bouchard. Po raz kolejny zawiodła liderka rankingu, która przegrała w III rundzie z Alize Cornet.

Sensacji ciąg dalszy

Ostatni turniej wielkoszlemowy w tym sezonie, czyli US Open. Tak jak rok się zaczął, tak się skończył – niesamowite zaskoczenie! Kto stawiał na Marina Cilica przed imprezą mógł się cieszyć z naprawdę ogromnego zysku. Kto stawiał na Kei’a Nishikoriego w finale? To także wielka niespodzianka. Japończyk na turniej do Nowego Jorku pojechał po kontuzji i sam nie wiedział w jakiej dyspozycji się znajduje, a mimo to zdołał rozegrać świetne spotkania. W finale zabrakło mu jednak sił i to Chorwat mógł się cieszyć z triumfu. W żeńskiej imprezie wreszcie wystrzeliła Williams, która pokazała swoją ogromną siłę przed własną publicznością. Szybkie zwycięstwa, zabójczy tenis w finale i bardzo pewne zwycięstwo na US Open. Amerykanka zdecydowanie najlepiej zapamięta imprezę w Nowym Jorku.

Podsumowanie

Który turniej moim zdaniem był najlepszy pod względem poziomu? W męskich rozgrywkach zdecydowanie Wimbledon. Tak jak wspomniałem finał stał na światowym poziomie, nie brakowała niczego. Również wcześniejsze pojedynki wyróżniały się na tle pozostałych Wielkich Szlemów. Wystarczy wspomnieć mecz Jo-Wilfrieda Tsongi z Samem Querrey’m, czy zwycięstwo Nicka Kyrgiosa nad Richardem Gasquetem. Takich spotkań chciałoby się widzieć więcej podczas całego sezonu.

Wielkie Szlemy w wykonaniu pań trudno mi oceniać, ponieważ nie widziałem dużej ilości pojedynków, obserwowałem tylko te najbardziej interesujące mecze i fazy finałowe (od ćwierćfinałów). Mój wybór padłby na Australian Open bądź French Open, jednak ostatecznie nie potrafiłbym wyłonić tego jednego turnieju. Impreza w Australii na pewno zaskoczyła, bardzo dobre mecze Agnieszki aż do półfinału, reszta czołówki (nie licząc Na Li) bardzo szybko odpadła i Polka miała ogromną szansę na triumf. Zaprzepaściła to wszystko, ale nie ma się co oszukiwać – Cibulkova była lepsza w 1/2 finału i zasłużenie awansowała dalej. Roland Garros to znakomita gra Sharapovej i Bouchard, w drugiej połówce świetnie spisała się Halep, która skorzystał z łatwej drabinki. Może ktoś z Was mógłby mi pomóc w ocenie. Ja ostatecznie nie potrafię wybrać tego najlepszego.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz