06.12.2015

Pora na bukmachera – #1 Kiedy stawiać w tenisie, a kiedy się tego wystrzegać?

Pora na bukmachera

Zaczynamy nową serię na stronie, którą mam nadzieję zaakceptujecie. Niektórych to będzie interesować, a pozostałe osoby przejdą obok tego obojętnie. Jak widać już po tytule wpisy będzie dotyczyć porad bukmacherskich. Myślę, że w jakimś stopniu mogę się na ten temat wypowiadać. Od 2011 roku mam do czynienia z zakładami bukmacherskimi, jednak nie ma to być zachęta do gry, bo sam aktualnie tylko analizuję spotkania dzieląc się swoim doświadczeniem. Pierwszy artykuł z serii będzie dotyczył podziału tenisowego kalendarza na sekcje ważne dla typującej osoby. Chcesz wiedzieć więcej? Zapraszam do dalszej części lektury.

Niedługo początek nowego sezonu, a co to znaczy dla grających u bukmacherów? Wielka niewiadoma w postaci formy tenisistów, pojawiają się nowe nazwiska i przede wszystkim niespodzianki już na starcie. Pierwsze turnieje w roku nie są najlepszym wyjściem w ogóle do typowania. Lepiej przyjrzeć się i poczekać z obstawianiem aż do Australian Open, gdzie już wiadomo więcej. Moim zdaniem wrzucanie pieniędzy w australijskie imprezy (z wyłączeniem Wielkiego Szlema w Melbourne) jest po prostu „oddaniem” ich bukmacherowi. Wiadomo, że jedni na tym zyskują, ale zdecydowana większość wychodzi do połowy stycznia in minus. Osobiście odradzałbym granie w tym okresie, nawet jakby mecz miałby być „pewniakiem”. W tej części sezonu szukałbym raczej sensacji, stawianie na outsiderów, ale także z rozsądkiem. Po pierwszym wielkim turnieju mamy więcej wiedzy na temat formy zawodników, jakie postępy poczynili w przerwie międzysezonowej, na kogo stawiać odważniej, a kogo się wystrzegać.

Z biegiem czasu wszystko się może odwrócić, jednak nie można spodziewać się, że tenisista w tydzień, czy dwa odbuduje swoją dyspozycję sprzed roku. Gdzie więc szukać swojej szansy na zarobek? Sprawa jest dość oczywista i nie odkryję Ameryki – Wielkie Szlemy, turnieje Masters/WTA Premier Mandatory. AO, RG, Wimbledon, US Open to cztery imprezy, gdzie nie ma mowy o jakimkolwiek odpuszczaniu. Właśnie w te turnieje zawodnicy celują z najwyższą formą, jednym wychodzi to lepiej, drugim gorzej. Jak ktoś mniej obeznany z białym sportem chce spróbować obstawiać to właśnie wtedy!

Dobry zarobek może być także tydzień przed Wielkimi Szlemami, jeżeli ktoś wie który z graczy lubi sobie odpuścić i jedzie tam „po wpisowe”. Nie ma co ukrywać, że takich sytuacji w tenisie jest wiele, a to daje nam szanse na potencjalnie łatwe pieniądze. Jak wyszukać takich zawodników? To żaden problem spojrzeć w historię występów danego tenisisty tuż przed ważnymi imprezami i zobaczyć jak się zachowuje. Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale po głębszej analizie nie ma problemu z odszukaniem choćby kilku.

Z drugiej strony są także turnieje po Grand Slamach, lecz z nimi sprawa wygląda zupełnie inaczej. Tutaj podobnie jak na początku roku wystrzegałbym się jakiegokolwiek obstawiania. Nie bez powodu większość czołówki rankingu odpuszcza takie występy, a reszta jedzie tam w nadziei na zdobycie tytułu. Niespodzianki są tam na porządku dziennym, więc takim turniejom mówimy zdecydowane nie.

Było kilka słów o australijskiej części, która rozpoczyna rok, więc nie można zapomnieć także o azjatyckim tournee, które kończy sezon. Jeśli chodzi o obstawianie to sprawa ma się tutaj różnie. W zależności od tego, czy tenisista o coś walczy, czy też nie. Mowa tutaj oczywiście o nieoficjalnych mistrzostwach świata, które w 2015 roku odbyły się po raz kolejny w Londynie (ATP) oraz Singapurze (WTA). TOP 15 rankingu Race przeważnie ma jeszcze szanse po US Open na udział w tej imprezie i właśnie w Azji szukają okazji by podreperować swój dorobek punktowy. Stawianie na takich zawodników może nie przyniesie nam ogromnych zysków, ale zazwyczaj coś na plus wyjdziemy.

Jak wspomniałem sezon zakończony jest nieoficjalnymi mistrzostwami świata, a tam podobnie jak podczas Wielkich Szlemów można liczyć na faworytów. Spotkań może nie jest wiele, ale to zawsze coś, tym bardziej jeśli chodzi o „pewny” zarobek. W tegorocznym turnieju można było sporo zarobić, bo zwycięstwo Novaka Djokovica nikogo nie zdziwiło, natomiast u pań nie trzeba przypominać, że to Agnieszka Radwańska sięgnęła po tytuł. Polka wygrała dosyć niespodziewanie, jednak po meczu z Halep można było upatrywać ją jako jedną z wielu, a kursy na zwycięstwo krakowianki w całej imprezie na pewno były wtedy jeszcze bardzo wysokie.

Tym wpisem doświadczonych graczy raczej nie zaskoczyłem, są tutaj podstawy dla typujących tenis ziemny, ale od czegoś trzeba zacząć. To nie jest pierwszy tekst tego typu, a po więcej zapraszam Was do naszego działu z zakładami bukmacherskimi. Jeżeli spodobał się Wam wpis proszę o udostępnienia dalej. Jeżeli macie jakieś swoje porady zapraszam do komentowania.

Zobacz także

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Pora na bukmachera – #1 Kiedy stawiać w tenisie, a kiedy się tego wystrzegać?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Znawca
Gość
Wyszedłem z 600 zł na RG 2016 i zrobiłem ostatecznie x15 zł do dziś. To mój rekord. Wypłacam. Praktycznie finałów i półfinałów nigdy nie obstawiam, bo nie sposób przewidzieć wyniku na tak wysokim poziomie, a poza tym odbiera to przyjemność z oglądania. Szkoda było jednak przepuścić taką okazję, jak stawka 1,72 na zwycięstwo Murraya z Wawrinką. Czy 1,08 Djokovica z Tiemem. Forma zwycięzców jest niebotyczna. Wydaje się, że w finale wygra Djoko, bo po 1. będzie chciał wziąć rewanż za porażkę w Rzymie, a poza tym zwyciężyć po raz 1 w RG, więc jego motywacja jest większa niż Murraya. Ale z 2 strony na niedzielę zapowiadane są deszcze, a Djoko pokazał w Rzymie, że potrafi go ponieść nerwowo w takich warunkach. Może mecz przesuną na poniedz. ,ale tu też zapowiadają deszcz. Z 2 strony forma Murraya jest mega, miał bardzo ciężkie mecze w tym RG i jego forma i pewność… Czytaj więcej »
wpDiscuz