28.05.2015

Przeciętny Janowicz odpada z French Open

Jerzy Janowicz French Open

Jerzy Janowicz przegrał 1:3 (4:6 4:6 7:6 1:6) z Leonardo Mayerem (Argentyna, 23) w II rundzie French Open. Zawodnik z Łodzi nie zdołał sprawić miłej niespodzianki swoim fanom i pożegnał się dość szybko z Wielkim Szlemem we Francji. Argentyńczyk był wyraźnie lepszy w każdej z partii i tylko szczęście Janowicza zadecydowało o tym, że spotkanie trwało cztery partie. Zapraszam do pomeczowej relacji z tego pojedynku.

W pierwszym secie Janowicz trafiał bardzo dobrze pierwszym podaniem, jednak niewiele z tego wychodziło. Tylko 60% wygranych piłek z pierwszego serwisu nie mogło dać mu zwycięstwa. Mayer wręcz przeciwnie, zagrał świetnie i przegrał trzy piłki przy swoim podaniu! Polak dał aż sześć okazji do przełamania i wreszcie w siódmym gemie rywal z tego skorzystał. W kolejnej odsłonie nie zmieniło się wiele. Leonardo dalej kontynuował świetną grę i ponownie jeden break zadecydował o zwycięstwie tenisisty z Ameryki Południowej.

Dopiero w trzecim secie JJ nawiązał walkę z Mayerem. Wszystko za sprawą gorszej gry przeciwnika przy drugim podaniu, ale trzeba też nadmienić, że Janowicz wreszcie zaczął lepiej serwować i zdobywać więcej łatwych punktów. Co prawda dwa razy był blisko przegrania całego spotkania, ale wtedy Argentyńczyk „pomagał” mu wracać. W tie-breaku znakomita gra łodzianina przyniosła mu wygraną partię. Niestety jak się okazało tylko na tyle było stać naszego reprezentanta, który w czwartej odsłonie zupełnie nie istniał. Mayer obnażył wszystkie problemy Jerzyka i pewnie zwyciężył awansując do III rundy French Open. Tam zmierzy się z turniejową „dziewiątką” – Marinem Cilicem (Chorwacja).

Jak podsumować ten mecz w wykonaniu Polaka? Zawiodło podanie, czyli najgroźniejsza broń Janowicza. Widać było, że męczy się przy swoich serwisach, a dodatkowo wolna nawierzchnia nie ułatwiała mu zadania. Nasz najlepszy singlista w ATP Tour musi się jeszcze wiele nauczyć, żeby liczyć się w stawce na Wielkich Szlemach. Być może przełom nadejdzie na Wimbledonie, gdzie Jerzyk w 2013 roku zaprezentował się fenomenalnie. Właśnie na to liczę, że Janowicz znów uwolni „bestię”!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz