07.02.2015

Puchar Federacji: Polki pod ścianą

Po pierwszym dniu rywalizacji w ćwierćfinale Pucharu Federacji rozgrywanym w Krakowie, reprezentantki Polski przegrywają 0-2  z ekipą z Rosji. Liderka naszej reprezentacji przegrała ze Svetlaną Kuznetsovą 4:6, 6:2, 2:6, natomiast młodsza z sióstr Radwańskich uległa Marii Sharapovej 0:6, 3:6. Czy wypełniona po brzegi hala i głośny doping polskich kibiców pomoże naszym tenisistkom ? Czy w jutrzejszym meczu będzie cud?

Pierwszy mecz dzisiejszego dnia, w którym główną rolę odgrywały Agnieszka Radwańska i Svetlana Kuznetsova był tym, który dawał jakiekolwiek szanse naszym reprezentantkom na walkę z reprezentacją Rosji. Ciężko było wytypować faworytkę chociażby ze względu na słabszy okres gry Rosjanki przez ostatnie pół roku, lepszy ranking „Isi” i inne aspekty, których można by wymienić jeszcze sporo. To, co zobaczyliśmy na korcie na pewno było poniżej oczekiwań polskich kibiców i sympatyków Agnieszki Radwańskiej. Nie można naszej reprezentantce zarzucić braku zaangażowania czy walki na korcie, wcale nie zagrała źle. Przy tak agresywnie grającej Kuznetsovej nie można sobie pozwolić na granie przez środek kotu i słaby serwis, bo głównie te elementy przesądziły o wyniku meczu. Najlepiej Polka zaprezentowała się w drugim secie, wygrała sześć gemów z rzędu i stan meczu się wyrównał. Wydawało się, że trzecia część pojedynku będzie formalnością dla Radwańskiej. Wyglądała na mniej zmęczoną, uskrzydloną wygraną w II partii i wszystko wskazywało, że będzie równie łatwo jak w poprzedniej odsłonie. Na początku trzeciego seta w grze krakowianki zabrakło agresji i przeciwniczka już w pierwszym gemie zdobyła breaka. Polka nie potrafiła odnaleźć właściwego dla siebie rytmu, w dłuższych wymianach dominowała 29-letnia Rosjanka. Po dwóch godzinach i 17. minutach zaciętej gry Radwańska uległa Svetlanie 4:6, 6:2, 2:6 co znacznie skomplikowało plany polskiej reprezentacji.

W drugi meczu Urszula Radwańska zagrała z gwiazdą rosyjskiej reprezentacji – Marią Sharapovą. W tym spotkaniu nikt nie oczekiwał zwycięstwa. Rosjanka wyszła na kort bez presji, z komfortem psychicznym i zaliczką jednego punktu wywalczonego przez koleżankę z drużyny. Poza tym wyraźna przewaga i klasa umiejętności, którą pokazała Rosjanka. W pierwszym secie Sharpova była bezlitosna, nie dała żadnych szans młodszej z krakowianek i zdecydowanie dominowała na korcie. Druga partia wyglądała już nieco lepiej, udało się nawiązać walkę, troszkę postraszyć Mashę, która popełniała niewymuszone błędy głównie wyrzucając piłkę w aut. Chwilowa dekoncentracja i słabszy moment w grze Sharapovej nie przeszkodziły w wygraniu spotkania.

Jutro, żeby myśleć o zwycięstwie trzeba wygrać trzy mecze. Czy to w ogóle realne? Wydaje mi się, że będzie bardzo ciężko nawet z wygraniem jednego, ale pamiętajmy, że to jest sport, wydarzyć się może wszystko. Hitem dnia będzie stracie wiceliderki rankingu WTA Marii Sharpovej z Agnieszką Radwańską. Jestem ciekawa tego pojedynku, jak zaprezentują się obie tenisistki i czy Polce uda się pokonać Rosjankę w swoim rodzinnym mieście. Start już o 12:00 w Arenie Kraków!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz