28.04.2016

Punkty, czy odpoczynek przed Roland Garros?

przez

Radwanska-Rzym

Nie od dziś wiadomo, że Agnieszka Radwańska ponownie nie wystąpi w Internazionali BNL d’Italia (9–15 maja). 27-latka na pewno nie przepada za turniejem w Rzymie. W tym sezonie postanowiła odpuścić imprezę i w spokoju przygotować się do French Open, który zaczyna się dwa tygodnie później. Czy to dobra decyzja naszej najlepszej singlistki?

Występy Radwańskiej w Internazionali BNL d’Italia

Wystarczy spojrzeć na wyniki jakie Polka osiągała w tym turnieju. Isia pierwszy raz wystąpiła w 2007 roku i zapamięta ten występ na długo. Porażka po kreczu (0:6, 0:2) z Sahar Peer już w I rundzie. Wtedy Radwańska nie była jeszcze znaną tenisistką, jednak początki w Rzymie nie należały do najłatwiejszych. Rok później Agnieszka była już rozstawioną zawodniczką (nr 12) i poradziła sobie znacznie lepiej. Odpadła „dopiero” w III fazie z Anną Chakvetadze (4:6, 6:1, 1:6). Reprezentantka Rosji grała wtedy swój najlepszy tenis, więc wygrana nad biało-czerwoną nie zdziwiła większości ekspertów.

Zdecydowanie najlepiej w Internazionali BNL d’Italia Radwańska poradziła sobie w 2009 roku. Dotarła aż do ćwierćfinału, lecz tam lepsza okazała się Venus Williams (1:6, 2:6), która była wtedy światową „czwórką”. Ten sam wyczyn powtórzyła jeszcze pięć lat później, jednak w 2014 roku spodziewano się po krakowiance lepszego rezultatu. Isia była już wtedy uznaną „marką” i porażka z Jeleną Jankovic (4:6, 4:6) była zaskoczeniem. Lata 2011-2013 to bardzo słabe wyniki Agnieszki w tej imprezie, bo odpadała już po swoim pierwszym meczu. Sezon temu Polka wycofała się z turnieju w ostatniej chwili.

Punkty do rankingu to nie wszystko

Właśnie dlatego uważam, że pominięcie Rzymu w roku olimpijskim jest bardzo dobrym posunięciem Radwańskiej. Punktów w rankingu nie straci, bo niczego nie broni. Jedynie szkoda tego, że rywalki mogą doskoczyć jeszcze bliżej, jednak patrząc w przyszłość może to być dobre rozwiązanie dla aktualnej wiceliderki rankingu. Nie jest tajemnicą, że Agnieszka woli szybsze korty, a mączka nie jest jej ulubioną nawierzchnią. Odpoczynek przed Roland Garros i trening w spokoju może przynieść lepsze skutki niż występ w Internazionali BNL d’Italia. Po co miałaby tam startować, jeżeli prawdopodobnie odpadłaby po swoim 2–3 meczu? Na zwycięstwo w tym turnieju Isia nie ma szans i doskonale o tym wie.

Każdy widzi jakie wyniki osiągała tenisistka z Krakowa w poprzednich edycjach imprezy w Rzymie i nie ma co ukrywać, że są one mizerne. Jest to turniej rangi WTA Premier 5, więc do zdobycia by było maksymalnie 900 punktów do rankingu. Sądzę, że przy „dobrych wiatrach” Agnieszka miałaby szansę na ćwierćfinał, czyli 190 punktów. Warto ryzykować kontuzję i utrudnienia w przygotowaniach do Igrzysk Olimpijskich dla tylu „oczek”? Odpowiedzcie w komentarzu co Wy uważacie na ten temat.

Zobacz także

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Punkty, czy odpoczynek przed Roland Garros?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jareiden
Gość

Moim zdaniem, jeżeli sytuacja zarysowuje się własnie w ten sposób, to nie ma sensu zdobywac tych marnych kilku punktów i pogłębiac lub ponawiac kontuzje i dodatkowo meczyc cialo

wpDiscuz