01.06.2017

Radwańska krok dalej! W sobotę z Cornet!

Agnieszka Radwańska w trzech setach (6:7 (3), 6:2, 6:3) pokonała Alison Van Uytvanck i awansowała do III rundy wielkoszlemowego turnieju w Paryżu. Dla krakowianki było to zapewne trudniejsze spotkanie niż to, które rozgrywała z Fioną Ferro. Poziom dzisiejszej rywalizacji również był inny, a z każdą kolejną rywalką będzie jeszcze trudniej…

Nerwowy początek i zawód w tie-breaku

W premierowej partii zdecydowanie lepiej i pewniej czuła się niżej notowana Belgijka. Jej tenis opierał się na mocnym forehandzie, którym sprawiała Radwańskiej duży problem. Z czasem Polka przyzwyczaiła się do ofensywnej gry swojej przeciwniczki, jednak cały czas musiała „gonić” wynik. Wydawało się, że mimo starty przełamania, krakowianka w końcówce zdoła jeszcze wygrać seta.

Co prawda Van Uytvanck miała szansę na prowadzenie 4:1, ale zmarnowała dwa break pointy i od tego momentu znaczniej gorzej prezentowała się na korcie. Isia wyrównała stan meczu (5:5), później wygrała swoje podanie, ale w tie breaku reprezentantka Belgii od początku prowadziła: 3-0, 4-2 i 5-3. Efektowny return dał jej trzy piłki setowe. Wykorzystała już pierwszą akcję kończąc partię smeczem.

Trzymaj!

W drugim secie obraz gry zmienił na korzyść Radwańskiej. Polka szybko zapomniała o przegranej w premierowej odsłonie i bez kompleksów zapisywała kolejne punkty na swoim koncie. Błyskawicznie rozstrzygnięty set pokazał, że turniejowa „dziewiątka” nie odda meczu bez walki. Chociaż Van Uytvanck popełniała więcej błędów, krakowianka musiała być czujna. Po 41. minutach mogliśmy odetchnąć z ulgą. Po drugiej piłce setowej Isia wyrównała stan pojedynku oddając rywalce zaledwie dwa gemy.

Głowa kluczem do sukcesu

W trzecim secie Belgijka była nieco sparaliżowana obrotem sprawy. Zmieniała styl gry (skróty, woleje, slajsy) i nie była tak skuteczna jak w pierwszej partii. Powtarzające się błędy były nie tylko „prezentami” dla Radwańskiej, ale też oznaką niecierpliwości niżej notowanej rywalki. Ponad dwie godziny na korcie w pełnym słońcu również dawały o sobie znać. Zmęczenie to jedno, a drugie to psychika. W przypadku Van Uytvanck rozpamiętywanie nieudanych piłek, czy kolejny niewykorzystany break pointy były efektem przekombinowania i plątaniny we własnych sidłach.

Kluczowym momentem w tym secie było przełamanie w trzecim gemie, kiedy to 23-latka przestrzeliła backhand i oddała serwis, co dało Polce komfort w grze. Radwańska do końca nie oddała podania, a dodatkowo jeszcze raz udało się jej przełamać przeciwniczkę. W dziewiątym gemie uzyskała piłkę meczową. Po dwóch godzinach i 25. minutach gry Biało-Czerwona zameldowała się w III rundzie wielkoszlemowego turnieju w Paryżu.

W kolejnym pojedynku krakowianka zmierzy się z reprezentantką gospodarzy Alize Cornet. Z Francuzką Isia ma bilans 7-1 (uległa jej tylko w Katowicach, w ostatnim starciu rozbiła w Miami 6:0, 6:1), więc w sobotę będzie z pewnością faworytką. Drabinka wciąż układa się korzystnie, teraz trzeba tylko potwierdzać zwyżkę formy w rywalizacji z wyżej klasyfikowanymi, ale także, przynajmniej teoretycznie, „wygodnymi” przeciwniczkami.

Zobacz także

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Radwańska krok dalej! W sobotę z Cornet!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Party
Gość

Potworny zawod, Cornet nie myslała ze tak łatwo ogra Radwanska. Tu nawet nie trzeba było grac. Mecz na zwolnionych obrotach. Jesli to nie jest jakas kontuzja to niestety jest to przykra wiadomosc. Dawniej lubiła grac rano i pierwsza, miała całe popołudnie na zakupy. Dzis woli pospac dluzej, zmieniła tryb zycia na wieczorny?, wieczory ma zajete czym innym. Mecz kompletnie bez ikry, anemiczny. Moze nie ma kondycji i jedyne co jest w stanie grac to treningowe przebijanie pilki. Moze cały czas ta stopa, bo nawet nie chciało jej sie biegac. Jakby z gory załozyła ze przegra, bo nie chce biegac. Na korcie własciwie niemal nieobecna. Czas reakcji opozniony. Radwanska bez biegania = łatwy obiekt do ogrania. Trudno sobie wyobrazic, za na Wimbledonie bedzie lepiej, cudow nie ma.

Party
Gość

Na spiąco nie da sie wygrac. Pierwszy set to wstyd. Myląca sie Cornet i tak wygrywa 6:2, albo obudzenie albo z powrotem do łozka.

wpDiscuz