01.02.2016

Sen o Australii – czyli dwutygodniowe podsumowanie rozgrywek

Australian-Open-2016

Chociaż to dopiero pierwszy wielkoszlemowy turniej w tym roku dla wielu kibiców z pewnością długo wyczekiwany, z niesamowitą atmosferą i klimatem. Z nutką niepewności po przerwie między sezonami, nieobliczalny i często zaskakujący – taki właśnie jest Australian Open. Chociaż różnica czasowa jest koszmarna i niekiedy uciążliwa dla Polaków, wielu z Nas zarywa noc i śledzi poczynania swoich ulubieńców. Także w tym roku turniej był nieprzewidywalny i nie zabrakło niespodzianek. O tym, co działo się na australijskich kortach, jak również o występie Agnieszki Radwańskiej i Jerzego Janowicza przeczytacie w dzisiejszym wpisie. Zapraszamy do dalszej lektury i wspólnej dyskusji.

Na początek może kilka słów o Agnieszce Radwańskiej, która po triumfie w Singapurze była jedną z kandydatek do ostatecznego triumfu. Polka w swojej drabince nie miała zbyt łatwej drogi, tak przynajmniej wydawało się po losowaniu. W poszczególnych fazach turnieju przewijały się nazwiska, które mogły napsuć naszej najlepszej tenisistce mnóstwo krwi, jednak trzeba przyznać, że ostatecznie szczęście dopisało Radwańskiej. Dzięki wielu niespodziewanym porażkom rywalek na drodze do finału największą przeszkodą była Serena Williams.

Z kim grała Radwańska?

Zanim jednak 26-latka dobrnęła do półfinału, pokonała McHale, Bouchard, Puig i Friedsam, która o mały włos nie wyeliminowała naszej tenisistki już w IV rundzie. Ten mecz zapewne był kontrowersyjny, ale przygotowanie fizyczne i doświadczenie było tu decydujące. W ćwierćfinałowym spotkaniu Radwańska gładko pokonała Suarez Navarro, ale to zwycięstwo nie było tym najistotniejszym. W 1/2 finału krakowiance przyszło zmierzyć się z liderką rankingu i najlepszą tenisistką na świecie. Nie tylko dla Agnieszki mecz przeciwko Williams był sporym wyzwaniem i walką o przetrwanie. W tej rywalizacji zdecydowanie lepsza okazała się reprezentantka USA, można nawet powiedzieć, że dała Radwańskiej lekcję tenisa.

Podsumowując występ Polki w pierwszym wielkoszlemowym turnieju, chyba zgodnie można powiedzieć, że osiągnęła to co powinna, a porażka z Williams nie jest czymś rozczarowującym. Wydawało się, że Amerykanka naprawdę jest poza zasięgiem i nikt jej nie zagrozi. Zwycięstwo Kerber w finale było zaskakujące, a z drugiej strony pokazuje, że czasami niemożliwe staje się możliwe i wcale nie trzeba czekać na koniec kariery Williams, by wygrać Szlema. Liczyłam, że Radwańska w meczu z Sereną będzie w stanie wygrać chociaż seta. Pod tym względem można mieć mały niedosyt, bo niżej notowanej zawodniczce ta sztuka się udała. Przed naszą reprezentantką jeszcze kilka sezonów i mimo tego, że teraz nie może znaleźć recepty na liderkę rankingu, wierzę, że kiedyś też tego dokona.

Zaskakująca triumfatorka AO

Biorąc pod uwagę cały turniej i końcowy rezultat chyba nikt nie spodziewał się, że triumfatorką zostanie Angelique Kerber. Niemka z polskimi korzeniami zagrała turniej życia, pokonała na swojej drodze Doi, Dulgheru, Brengle, Beck, Azarenkę i wreszcie Williams. Te ostatnie dwa zwycięstwa pokazały nie tylko waleczność, charakter, ale również miły dla oka tenis. Spełniła swoje marzenie i w pełni zasłużyła na wygraną. Dawno nie było okazji oglądać tak emocjonującego finału, walka do końca, nieprzewidywalność to wspaniałe widowisko dla każdego kibica.

Jak w Melbourne poradził sobie Janowicz?

W rozgrywkach mężczyzn także było bardzo ciekawie od samego początku, jednak dla nas najważniejszy był występ Jerzego Janowicza. Niestety losowanie nie było dla niego łaskawe i już w I rundzie trafił na Johna Isnera. Tenisisty ze Stanów Zjednoczonych nie pokonał, nie urwał nawet seta, ale podjął walkę i zagrał naprawdę solidnie. Niczego więcej od łodzianina oczekiwać nie mogliśmy. Był to jego pierwszy mecz w sezonie, a i tak osobiście mnie zaskoczył na plus. Nie dostał lania na korcie, nie kłócił się z sędzią, był spokojny i opanowany, dobrze serwował i robił to co do niego należy. Takiego Jerzyka chciałbym widzieć przez cały sezon, a na pewno poprawi swoją pozycję w rankingu ATP.

Kto wygrał wśród mężczyzn?

Co do całego turnieju faworyt turnieju był tylko jeden – Novak Djokovic. Serb nie zawiódł swoich fanów i wygrał, ale po drodze miał także słabsze momenty i był blisko odpadnięcia z turnieju. W finale Australian Open pokazał, że ogromne doświadczenie i świetne wyszkolenie to klucz do zwycięstwa w Szlemach. Pokonał Andy’ego Murray’a w trzech setach i mógł cieszyć się z szóstego triumfu na kortach w Melbourne. A co działo się wcześniej?

Tegoroczne niespodzianki na Australian Open

Moim zdaniem największą sensacją turnieju była porażka Rafaela Nadala już w I rundzie przeciwko Fernando Verdasco. Kto by się spodziewał, że Dasco będzie w stanie wygrać ze swoim rodakiem? Chyba nikt, a jeżeli już to bardzo mała grupka osób z jego teamu. Był też jeden tenisista, który wywarł na mnie ogromne wrażenie podczas AO – Milos Raonic. Nie spodziewałem się, że Kanadyjczyk dotrze tak daleko! Odpadł dopiero w półfinale ze Szkotem, ale wcześniej także nie miał łatwych rywali. Pokonał Victora Troickiego, Gaela Monfilsa, czy Stana Wawrinkę. To nie byle jakie nazwiska w tenisowym świecie i na pewno gra prawie dwumetrowego zawodnika mogła się podobać w tym turnieju. Zwycięzca Australian Open nie zaskoczył, wyniki po drodze już tak, więc czego chcieć więcej!

Sport był, jest i będzie nieprzewidywalny, ale miejmy nadzieję, że z lepszym skutkiem dla naszych reprezentantów. Jakie spotkania Wam najbardziej zapadły w pamięć? Czy zgadzacie się z naszymi opiniami na temat występów Radwańskiej i Janowicza? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

Zobacz także

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Sen o Australii – czyli dwutygodniowe podsumowanie rozgrywek"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
C.O.W. - Czytamy Obstawiamy Wygrywamy
Gość

Ciekawi mnie jedno – czy Jurek wypadnie na koniec sezonu z top 100. Niedługo dla niego rozpoczną się ważne turnieje halowe.

Ogólnie to Polka wygrała szlema tylko, że reprezentuje innego orzełka, tego czarnego niestety. Brawo Agnieszka i brawo Andżelika!

Arces
Admin

Janowicz już teraz jest bliski wypadnięcia z TOP100, więc nie sądzę, żeby się tam długo utrzymał. Jeżeli kontuzja będzie się tak przeciągała to już za tydzień, dwa będzie poza niestety :(

wpDiscuz