26.08.2016

Serwisu brak, ale jest awans do półfinału Connecticut Open!

Radwanska-Connecticut-Open

Agnieszka Radwańska wygrała 2:0 (6:1 6:4) z Kirsten Flipkens w ćwierćfinale turnieju w New Haven. Polka zagrała bardzo dobrze szczególnie w pierwszej odsłonie, gdzie wykorzystywała każdy błąd rywalki. Smucić może natomiast słaba postawa w polu serwisowym. O finał Connecticut Open turniejowa „jedynka” zmierzy się z Petrą Kvitovą.

Set 1

Mecz od podania rozpoczęła krakowianka, która pierwszą piłkę wyrzuciła poza kort, jednak cztery kolejne punkty powędrowały na jej konto. Isia perfekcyjnie weszła w spotkanie – grała kątowo, rozrzucała rywalkę od prawej do lewej strony i przełamała Flipkens! Chwilę później reprezentantka Belgii wykorzystała słabszy serwis biało-czerwonej i błyskawicznie odłamała. Można powiedzieć, że tenisistki zafundowały sobie festiwal breaków, który na szczęście przerwała Radwańska. Turniejowa „jedynka” wyszła na prowadzenie 4:1, później jeszcze raz przełamała przeciwniczkę i pewnie wygrała na otwarcie (6:1). Mimo nietrafiania pierwszym serwisem (tylko 39%), Polka zdecydowanie wygrała w tej części pojedynku. Kirsten myliła się na każdym kroku, nie potrafiła zakończyć nawet akcji pod siatką, grała po prostu fatalnie!

Set 2

Również kolejną odsłonę zawodniczki zaczęły bardzo podobnie. Najwyżej rozstawiona tenisistka w Connecticut Open najpierw przełamała rywalkę, a następnie oddała własnego gema. Flipkens wreszcie wygrała swoje podanie i po raz pierwszy to ona „rozdawała karty”. W przerwie między gemami 68-rakieta świata poprosiła o pomoc medyczną, jednak nie trwała ona zbyt długo. Po wznowieniu gry Isia utrzymała gema „na sucho”! Wydawało się, że chwilę później Kirsten straci swój serwis, jednak błędy ze strony Radwańskiej uratowały jej skórę. Jeżeli Polka trafiała pierwszym podaniem, to akcje zazwyczaj kończyła przy siatce. Widać było, że to element taktyczny – niżej notowana rywalka nie radziła sobie z minięciami.

30-latka powoli łapała rytm, nie popełniała już tylu pomyłek i grała zdecydowanie pewniej przy swoich gemach. W coraz trudniejszym położeniu znajdowała się natomiast nasza reprezentantka, która musiała bronić break pointa. Na jej szczęście Flipkens nie potrafiła skorzystać z „prezentu”. Ostatni punkt w ósmym gemie? Majstersztyk w wykonaniu Agnieszki! Przeciwniczka biegała od siatki do linii końcowej i z powrotem – to być może będzie wymiana turnieju. Rozstrzygający okazał się dziewiąty gem, w którym przełamanie zdobyła Isia. Przewagi już nie oddała (choć broniła trzech break pointów) i pewnie zameldowała się w półfinale turnieju w New Haven.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz