18.09.2015

Stabilność serwisu Janowicza kluczem do zwycięstwa

Janowicz-Gombos-Davis-Cup

Jerzy Janowicz wygrał 3:1 (7:6 6:4 6:7 6:2) z Norbertem Gombosem w drugim piątkowym meczu rywalizacji o Grupę Światową Pucharu Davisa. Nasz najlepszy singlista tym samym zapewnił remisowy punkt w rywalizacji ze Słowacją. Wcześniej Michał Przysiężny przegrał z Martinem Klizanem, z którym Jerzy zmierzy się w niedzielę.

Mecz swoim podaniem otworzył Gombos, który obronił się bez większych problemów. Jurek również nie próżnował i szybko wyrównał stan seta (1:1). Rywal od początku solidnie serwował i nie oddawał inicjatywy łodzianinowi. Wymiany były zazwyczaj bardzo krótkie, 3-4 uderzenia i punkt zdobywał jeden z zawodników. Pierwsze kłopoty z utrzymaniem własnego gema miał Janowicz. Trzy podwójne błędy serwisowe wprowadziły niepewność, jednak ostatecznie Polak wybrnął z opresji. Kilka kolejnych podań nie miało znaczącego wpływu na rezultat, tenisiści pewnie grali przy swoich serwisach (4:4). Spotkanie było bardzo wyrównane, ale jednocześnie monotonne. Nie oglądaliśmy świetnych wymian, zaskakujących uderzeń, czy choćby ulubionych skrótów JJa. Premierowa partia rozstrzygnęła się dopiero w tie-breaku (6:6). Jerzyk rozpoczął go idealnie zdobywając mini breaka po błędzie Gombosa. 24-latek ostatecznie okazał się zdecydowanie lepszy w decydującym gemie (7-1).

Janowicz bardzo dobrze wszedł także w kolejnego seta. Najpierw pewnie utrzymał własne podanie, a następnie przełamał rywala „na sucho” (2:0)! Wreszcie Jurek zaczął grać technicznie, rozrzucał Słowaka po korcie i kończył wymiany przy siatce. 121-zawodnik rankingu był wyraźnie sfrustrowany całą sytuacją i popełniał coraz więcej niewymuszonych błędów. Gombos miał okazje do odwrócenia losów partii w piątym gemie, jednak ponownie tenisista z Łodzi wybronił się serwisem (4:1). Dodatkowo reprezentant Polski mógł powiększyć przewagę, lecz tym razem przeciwnik zachował zimną krew i zachował szansę na powrót (4:2). Niestety w najmniej odpowiednim momencie Janowicz stracił podanie! Norbert dostał trzy break pointy pod rząd i wykorzystał ostatniego z nich świetnie returnując pierwszy serwis JJa. To czego Jerzyk nie zrobił przy własnym gemie udało mu się kilka chwil później. Wykorzystał słabszą postawę niżej notowanego gracza i zakończył odsłonę na własną korzyść (6:4)!

Trzeci set również solidnie rozpoczęty przez Polaka. Zdecydowanie wygrane własne podanie, a później walka o każdą piłkę przy serwisie rywala. Łodzianin mógł przełamać Gombosa i być znacznie bliżej zwycięstwa, jednak zabrakło cierpliwości (1:1). Kolejne minuty nie wprowadziły wielu zmian w grze. Janowicz grał wyraźnie lepiej od Słowaka, a ten bronił się jak mógł. Od czasu do czasu oglądaliśmy fantastyczne uderzenia ze strony Jurka, które wreszcie przyniosły skutek! Jerzyk z przełamania nie cieszył się jednak długo, bo podobnie jak w poprzedniej partii wypuścił okazje z rąk. Gombos zdołał odłamać i to ponownie skomplikowało sytuację JJa (5:4). Norbert nabrał pewności siebie i zdołał doprowadzić do tie-breaka (6:6). Tam walka trwała do samego końca, ale minimalnie lepszy okazał się 25-latek. Znakomicie odegrana piłka, gdy Jerzyk był pod siatką i zawodnik z Galanty zdołał wygrać seta (5-7).

Jak się okazało czwartą, ostatnią partię bardzo dobrze otworzył Jurek, który od razu przełamał serwis przeciwnika (2:0). U Słowaka było widać ogromną wolę walki, lecz z drugiej strony nie wytrzymywał już kondycyjnie. Janowicz wyglądał na o wiele świeższego, płynnie uderzał i zdecydowanie wygrywał własne podania (4:2). Gombos był kompletnie bezradny, przy niektórych gemach 61-rakiety świata nie miał nic do powiedzenia. Dodatkowo nasz południowy sąsiad stracił kolejny serwis i był już praktycznie bez szans na zwycięstwo. Świetne podanie gracza z Łodzi uspokoiło jego grę i zapewniło upragnioną wygraną (6:2). Jeżeli Janowicz chce także pokonać Klizana musi grać jeszcze pewniej w wymianach i serwować przynajmniej tak dobrze jak dziś.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz