09.09.2014

US Open: Historyczny wyczyn Cilica

Marin-Cilic-2

Marin Cilic (Chorwacja) wczoraj wygrał swój pierwszy turniej Szlema i zapisał się na kartach historii tenisa. Nie można także zapomnieć o drugim finaliście, Kei’u Nishikorim (Japonia). Azjata w Nowym Jorku spisywał się równie dobrze, jednak w finale zabrakło mu sił. Przypomnę, że tenisiści w półfinałach sprawili ogromne sensacje eliminując Rogera Federera (Szwajcaria) oraz Novaka Djokovica (Serbia). Chorwat w decydującym spotkaniu wygrał z Nishikorim 3:0 (6:3 6:3 6:3).

Wymarzony początek

Cilic już w pierwszym gemie serwisowym bronił break pointa, jednak udało utrzymać mu się podanie. Następnie kilka spokojniejszych gemów w wykonaniu obu tenisistów i mieliśmy otwierające przełamanie. Okazało się, że ten break zadecydował o losach partii. Marin wykorzystał słabsze podanie Japończyka i wyszedł na prowadzenie w meczu. Reprezentanta Chorwacji kolejne swoje gemy serwisowe wygrywał bez problemów i był bliżej końcowego triumfu na US Open.

W drugiej części pojedynku Cilic zagrał jeszcze lepiej. Widać było, że korty w Nowym Jorku służą mu od początku imprezy, a w finale tylko to potwierdził. Znakomity serwis, regularna gra i przede wszystkim świetna skuteczność 25-latka zadecydowała o kolejnych breakach. Co prawda Marin stracił jedno swoje podanie, jednak aż trzy raz zdołał przełamać Nishikoriego. Kei nie przypominał tenisisty z poprzednich rywalizacji. Było widać, że ktoś „odłączył mu zasilanie”. Zawodnik z Kraju Kwitnącej Wiśni grał zdecydowanie najsłabszy mecz na US Open. Kolejna odsłona na korzyść Cilica i już tylko jeden wygrany set dzielił go od upragnionego tytułu.

Ciężką pracą po najcenniejsze trofeum w karierze!

Reprezentant Chorwacji nie musiał czekać zbyt długo. Jak się okazało trzecia partia była ostatnia w tym meczu. Nishikori nie dał rady sprostać oczekiwaniom fanów, ale także może zaliczyć ostatni turniej wielkoszlemowy w tym roku do tych wybitnych. Wspaniała gra od IV rundy, gdzie pokonujał Milosa Raonica (Kanada), przez zwycięstwo w ćwierćfinale ze Stanem Wawrinką (Szwajcaria) i kończąc na sensacyjnym pokonaniu Novaka Djokovica. Tym razem w najważniejszym meczu zabrakło sił, ale Japończyk już przed US Open wypowiadał się sceptycznie co do swojej dyspozycji. Na pewno nie spodziewał się takiego sukcesu i może być z siebie bardzo zadowolony.

Cilic jest 13. tenisistą, który swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy zdobył właśnie w Nowym Jorku. Dodatkowo warto dodać, że finał był specyficzny także z tego względu, że nie występował w nim nikt z Wielkiej Czwórki (Djokovic, Nadal, Federer, Murray). Ostatni taki mecz miał miejsce na Wimbledonie w 2005 roku, kiedy to zmierzyli się Marat Safin (Rosja) i Lleyton Hewitt (Australia). Co jeszcze bardziej pokazuje siłę wyżej wymienionej Czwórki to fakt, że na 40. ostatnich turniejów Wielkiego Szlema tylko cztery razy triumfował ktoś inny. Dominacja ogromna, ale być może tegoroczne US Open oznacza zmianę „warty”. Nowe gwiazdy, czy turniej życia? Wszystko zweryfikuje najbliższa przyszłość!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz