18.08.2014

US Open: Wielcy nieobecni!

przez

del-Potro-Nadal

Dzisiaj na oficjalnym Twitterze Rafaela Nadala pojawiła się informacja, że reprezentant Hiszpanii nie wystartuje na US Open. Kilka dni wcześniej także dotarła wieść o tym, że Juan Martin del Potro również nie wystąpi w ostatnim tegorocznym Szlemie. Bez wątpienia będzie to wielka strata dla imprezy w Nowym Jorku.

Hiszpan nie wystartuje na US Open

Tenisista z Majorki byłby jednym z kandydatów do końcowego zwycięstwa. Miał bronić tytułu sprzed roku, teraz wiemy, że jednak się tak nie stanie. Wszyscy kojarzą Nadala z gry na mączce, jednak w USA także rozgrywał świetne turnieje. Trzy ostatnie występy na US Open kończył w finałach, dwa tytuły oraz porażka z Djokerem.

Oto oficjalna wiadomość udostępniona przez Rafaela:

I am very sorry to announce I won’t be able to play at this year’s US Open a tournament on which I’ve played 3 consecutive finals in my last participations. I am sure you understand that it is a very tough moment for me since it is a tournament I love and where I have great memories from fans, the night matches, so many things… Not much more I can do right now, other than accept the situation and, as always in my case, work hard in order to be able to compete at the highest level once I am back.

Czy przez brak Argentyńczyka zabraknie emocji?

Drugim, mniej szokującym nieobecnym będzie JMDP. Argentyńczyk zmaga się z rehabilitacją nadgarstka i powrotem do profesjonalnych rozgrywek. Na jego Twitterze możemy zobaczyć odnośniki do zdjęć z treningów. Del Potro nie podał jednak jeszcze daty powrotu do ATP Tour. Juan Martin także będzie stratą dla widowiska, lecz na pewno nie tak wielką jak Nadal. 25-latek na US Open grał ostatnio przeciętnie. Fani Argentyńczyka na pewno najlepiej wspominają 2009 rok, kiedy to JMDP wygrał Szlema w Stanach Zjednoczonych. W finale pokonał Fedexa po pięciu setach, 3:6 7:6 (5) 4:6 7:6 (4) 6:2.

Wielka trójca przed szansą na kolejny triumf

Teraz rodzi się podstawowe pytanie: „Kto ma największe szanse na tytuł?”. Djokovic, Federer, a może wreszcie przebudzi się Murray? Może ktoś inny sprawi ogromną niespodziankę? Moim zdaniem o tytuł w tym roku będzie się liczył na pewno Roger. Szwajcar po bardzo udanym US Series, gdzie wygrał w Cincinnati i zagrał w finale Masters 1000 w Toronto ma największe szanse na triumf w wielkoszlemowym turnieju. Drugi w kolejce, co nie jest zapewne też dla Was zaskoczeniem oczekuje Nole. Serb nie zachwycał w ostatnich tygodniach, ale myślę, że najwyższą formę budował właśnie na US Open. Zawsze grał tutaj świetnie i w ostatnich latach regularnie występował w finałach (cztery z rzędu!).

Czy Murray na pewno będzie zagrożeniem? Szkot w tym sezonie spisuje się przeciętnie jak na jego możliwości. Dla wielu może być to zaskoczenie, ale Andy nie zagrał w żadnym finale w 2014 roku! Wątpię, że jego dyspozycja podczas Szlema w Ameryce miałaby się zmienić i mógłby zwojować coś więcej. Kto zatem może znaleźć się w czołowej trójce faworytów? Moim zdaniem kandydatów jest wielu: Tsonga, który zaskoczył swoją wspaniałą grą w Toronto; Raonic, zawsze groźny na hardzie, jego serwis budzi respekt u każdego rywala; Dimitrov, młoda nadzieja Bułgarów, tenisista z wielkim potencjałem. To tylko kilka nazwisk, bo zaskoczyć tak naprawdę może każdy z pierwszej dwudziestki rankingu.

Osobiście jak się większość domyśla, liczę na Johna Isnera. „Big John” u siebie w kraju gra zawsze znakomicie, jego serwis można porównać do Milosa albo nawet stawiać wyżej. Ostatnio nie robił wielkich wyników, jednak sądzę, że na US Open może się przebudzić. W mojej opinii zrobił jednak mały błąd. Cała czołówka nie startuje w Winston Salem, Amerykanin zdecydował się grać. Dlaczego to może mieć wpływ? Pamiętajmy, że podczas Szlemów gramy do trzech wygranych setów, więc kondycja fizyczna będzie miała wielki wpływ. Oczywiście Isner może odpaść szybko, ale jeśli dotrze do finału będzie miał zdecydowanie najmniej czasu z elity tenisistów na odpoczynek i zregenerowanie sił.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz