13.07.2015

Williams i Djokovic bohaterami Wimbledonu!

Title-Wimbledon

Tenis to biały sport, a Wimbledon to turniej wyjątkowy. Za nami dwa tygodnie gier na trawie, które wyłoniły tegorocznych triumfatorów. Zarówno finał kobiecego singla jak i męskiego przyniósł wiele emocji, ciekawych wymian, które cieszą oko każdego fana białego sportu, jednak w ostatecznym rozstrzygnięciu najlepsi okazali się liderzy rankingów WTA i ATP. Kolejne tytuły zdobyte przez Williams i Djokovica są dowodem na ich zdecydowaną dominację w tourze.

W rozgrywkach singla pań już w premierowym dniu pojawiły się pierwsze niespodzianki. Z rozstawionych zawodniczek z turniejem pożegnały się Simona Halep, która uległa Słowaczce Janie Cepelovej 7:5, 4:6, 3:6 i zeszłoroczna finalistka Eugenie Bouchard. Również w poniedziałek z turniejem pożegnała się Suarez Navarro przegrywając gładko z 18-letnią Łotyszką Jeleną Ostapenko 2:6, 0:6. Kolejne dni na londyńskiej trawie przebiegły dość przewidywalnie, bez większych sensacji. Dla polskich kibiców największą nadzieją była Agnieszka Radwańska, która po wielu nieudanych występach, w końcu pokazała tenis na który czekamy. Krakowianka dotarła do półfinału, o którym na pewno nikt nie marzył. Pokazała, że jest w stanie nawiązać walkę z najlepszymi tenisistkami na świecie i zwyciężać techniką, precyzją i sprytem. Polka zagrała bez presji, bez oczekiwań i osiągnęła dobry wynik na swojej ulubionej nawierzchni. Czego zabrakło by zagrać w finale? Teoretycznie to Agnieszka była faworytką półfinałowego spotkania z Muguruzą – doświadczona, oswojona z obiektem i sukcesami w poprzednich latach. We wcześniejszych spotkaniach nasza tenisistka grała solidnie i pewnie, co dało nadzieję na sukces i awans do finału. W starciu z Hiszpanką Radwańskiej zabrakło dobrego podania, które pozwoliłoby na wypracowanie przewagi. Konsekwentna, bezbłędna i silnie grająca reprezentantka Hiszpanii dyktowała warunki na korcie. Mimo przegranej 2:6, 6:3, 3:6 było to spotkanie na wysokim poziomie i co najważniejsze Polka pokazała, że wróciła, że walczy, że jest znowu charakter i serce do gry. Triumfatorka tegorocznego Wimbledonu, Serena Williams wywalczyła 21. tytuł wielkoszlemowy w karierze. Amerykanka pokonała pogromczynie Polki – Garbine Muguruzę w dwóch setach 6:4, 6:4. Porażka Hiszpanki w pierwszym secie była równoznaczna z jej porażką w tym spotkaniu. Kiedy Williams wygrywa premierową odsłonę, rywalki już nie mają szans. Serena gra teraz zupełnie bez presji, bije już tylko kolejne rekordy i zawodniczki, które już nie grają. Nie każdy jest fanem jej tenisa ale trzeba jej oddać, że aktualnie jest po prostu najlepsza i właściwie zasługuje na każdy tytuł, który zdobywa. Jedyną przeszkodą w tym turnieju dla starszej z sióstr Williams okazała – Heather Watson, to ona miała realną szansę na wygraną. Przegrała ten mecz brakiem doświadczenia, zimnej krwi i zabrakło trochę umiejętności. Szacunek należy się też Muguruzie za walkę w drugim secie finału, ale nim ten mecz się zaczął wiadomo było, kto wygra i także zdawała sobie z tego sprawę Hiszpanka.

Również w męskich rozgrywkach nie zabrakło emocji. Dla polskich kibiców najważniejszą osobą był Jerzy Janowicz, jednak za długo nie mogliśmy się cieszyć z gry naszego reprezentanta. Łodzianin odpadł już w I fazie rozgrywek niespodziewanie przegrywając z Maselem Ilhanem. 24-latek ponownie rozczarował i niestety pokazał się ze złej strony. W tym sezonie może go uratować jedynie dobry występ na kortach w Nowym Jorku. Poza JJ’em zawiedli także inni. Rafael Nadal, Feliciano Lopez, czy Tomas Berdych to jedni z tych, którzy w tym sezonie na Wimbledonie nie pograli zbyt długo. Zdecydowanie największą sensacją była przegrana Nadala z Dustinem Brownem. Tenisista z jamajskimi korzeniami wyeliminował Rafę już w II fazie Wielkiego Szlema udowadniając, że reprezentant Hiszpanii nie jest w najwyższej dyspozycji. Zaskakująco zakończył się także pojedynek Berdycha z Simonem. Zawodnik Trójkolorowych zwyciężył w szybkich trzech partiach z dobrze serwującym Czechem, a tego na pewno nikt się nie spodziewał. Gilles swoją obroną nadrabiał wszystkie ofensywne braki i pokazał, że defensywa na trawie także jest skuteczna. Swoich kibiców zawiódł też Andy Murray. Szkot doszedł do półfinału Wimbledonu, jednak wszyscy spodziewali się więcej. Reprezentant gospodarzy przegrał gładko 0:3 (5:7 5:7 4:6) z Rogerem Federerem. W drugim półfinale Novak Djokovic rozprawił się z Richardem Gasquetem także bez straty seta (7:6 6:4 6:4). Mecz o tytuł zapowiadał się ekscytująco i nie pozostawił niesmaku. Tenisiści grali równo przez pierwsze dwie partie, które zakończyły się tie-breakami. W premierowej części pojedynku zwyciężył Nole, natomiast później Fedex wyrównał stan rywalizacji. W kolejnym secie mecz został przerwany na kilka minut ze względu na padający deszcz. Po przerwie o wiele lepiej radził sobie Djoker, przejął kontrolę na korcie i pewnie zwyciężył (7:6 6:7 6:4 6:3). Mimo zwycięstwa na Wimbledonie lider rankingu był o krok od porażki z Andersonem w IV rundzie. Zawodnik z RPA był zdecydowanie najtrudniejszym przeciwnikiem dla Novaka. Kevin prowadził już 2:0, jednak Nole zdołał odwrócić losy pojedynku. Dla Serba był to trzeci triumf na londyńskich obiektach. Tym samym Djokovic zrównał się ze swoim aktualnym trenerem, Borisem Beckerem.

Turniej obfitował w niespodzianki, lecz finały potoczyły się „zgodnie z planem”. Liderzy rankingów nie zawiedli, chociaż zdecydowanie łatwiejszą przeprawę miała Williams. Dla nas najważniejsze jest to, że Radwańska wreszcie wróciła na właściwe tory i pokazała się z dobrej strony. Półfinał Wielkiego Szlema to jak na razie jedyny plus w tym roku, ale miejmy nadzieję, że to zwiastun na lepsze zakończenie. Polka wraca także do TOP10 co na pewno doda jej pewności siebie. Za rok kolejne emocje na trawiastych kortach Wimbledonu, oby z jeszcze korzystniejszymi wynikami naszych reprezentantów. Teraz czekamy na US Open (31 sierpnia – 13 września), ostatni Wielki Szlem w 2015 roku!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz