23.08.2014

Winston Salem: Tytuł dla Rosola!

Lukas-Rosol

Nazwa: Winston-Salem Open

Miejsce: Winston Salem

Kategoria: ATP 250

Pula nagród: 598 260 $

Obrońca tytułu: Jurgen Melzer

Oficjalna strona: www.winstonsalemopen.com

Oby więcej takich turniejów dla Polaków!

Winston Salem Open, turniej przed US Open. Zazwyczaj takie imprezy są słabo obsadzone, bo większość czołowych tenisistów odpuszcza sobie występ na tydzień przed Szlemem. Również w tym roku nie było inaczej, z TOP20 wystartowali tylko: John Isner (USA) oraz Kevin Anderson (RPA). Oczywiście nie można odmówić umiejętności pozostałym zawodnikom, jednak mówi się różnie o zwycięzcach takich turniejów.

W Winston Salem pierwsza runda bez niespodzianek. Dopiero w kolejnej fazie mieliśmy kilka zaskoczeń, w tym jedną z udziałem naszego reprezentanta, Jerzego Janowicza. Polak pokonał rozstawionego z nr 6. Joao Sousę (Portugalia) po trzech partiach, ale meczu do wybitnych nie mógł zaliczyć. Bardzo dobrze zagrał w otwierającym secie, jednak później to rywal kontrolował grę. Mimo to Jerzyk zdołał awansować dalej. W II rundzie z turniejem pożegnał się Tommy Robredo (Hiszpania, 3), który przegrał z Nicolasem Mahutem (Francja). Większą niespodzianką było zwycięstwo Davida Goffina (Belgia), o którym w ostatnim czasie było głośno głównie z powodu jego nieprawdopodobnej serii wygranych. Młody tenisista pokonał bez problemów Leonardo Mayera (Argentyna, 4).

Jerzyk nie był jedynym zaskoczeniem

W trzeciej rundzie mieliśmy kilku bohaterów. Poza wspomnianymi, Goffinem i Janowiczem dołączył do nich Sam Querrey (USA). Reprezentant gospodarzy zaskoczył wszystkich swoją świetną grę i w dwóch odsłonach wyeliminował turniejową „dwójkę”, Andersona. Amerykanin zagrał świetny mecz i był coraz bliżej obrony punktów sprzed roku (półfinał). Łodzianin wygrał po zaciętym boju z Edouardem Rogerem-Vasselinem (Francja, 12), a tenisista z Belgii okazał się lepszy od doświadczonego Jarkko Nieminena (Finlandia, 15).

Czas na ćwierćfinały, gdzie między innymi obserwowaliśmy rywalizację Goffina i Janowicza. Po serii 25. wygranych z rzędu Belg musiał uznać wyższość Jerzyka! Zdecydowanie najlepszy mecz w wykonaniu Polaka w Winston Salem Open. Co najbardziej cieszyło, Jurek nie popełnił żadnego podwójnego błędu serwisowego, a w ostatnim czasie było ich naprawdę dużo. Niesamowita wygrana i awans do półfinału! W ćwierćfinale odpadł (jeżeli w ogóle to słowo jest tutaj odpowiednie) John Isner. Amerykanin oddał mecz walkowerem i automatycznie w 1/2 finału znalazł się Lukas Rosol (Czechy).

Pary półfinałowe? Janowicz vs. Querrey i Rosol vs. Lu! Pierwsze spotkanie streściłem Wam w poprzednim wpisie, więc ponownie nie będę tego czynił. Zajmę się teraz drugim pojedynkiem, gdzie lepszy niespodziewanie okazał się Czech! Lukas zwyciężył po trzech setach, ale podobnie jak mecz Polaka i reprezentanta Stanów Zjednoczonych nie stał na wysokim poziomie.

Chyba spodziewano się więcej…

Rosol w finale znalazł się z przypadku? Takie głosy krążyły od początku turnieju w Winston Salem i wcale się temu nie dziwię. W II rundzie nasz południowy sąsiad awansował dzięki kreczowi Ryana Harrisona (USA). Co najciekawsze Czech pierwszą partię przegrał! W kolejnej fazie imprezy pokonał po bardzo nierównym meczu Palbo Andujara (Hiszpania, 10). Zwycięzców się nie ocenia, ale wspomnieć o tym meczu po prostu trzeba (podobnie zresztą uczyniłem z meczem Janowicz vs. Querrey). Hiszpan po wygranej w otwierającym secie (6:1) w dwóch następnych zagrał fatalnie. Pełno niewymuszonych błędów, psute proste piłki, tak po prostu nie można grać w 1/4 finału. Turniejowa „dziesiątka” całkowicie rozsypała się psychicznie i odpadła z turnieju. Ćwierćfinał to wspomniany walkower od „Big Johna”.

Jedyny mecz (nie licząc finału), za który należą się brawa Rosolowi to właśnie ten przeciwko Yen-Hsun Lu (Tajwan, 9). Lukas zagrał w nim w miarę równo, prezentował się po prostu lepiej od przeciwnika, jednak nie można zapomnieć o tym jak awansował do tej fazy. W finale oglądaliśmy więc Janowicz z Rosolem. Wszyscy Polacy bardzo liczyli na Jerzyka, jednak naszemu reprezentantowi nie starczyło sił. 23-latek zagrał bardzo dobry mecz, lecz jego rywal spisał się jeszcze lepiej. W pierwszym secie Jurek szybko dał się przełamać, ale równie szybko odzyskał to co stracił, a następnie sam wyszedł na prowadzenie. Do końca odsłony to on prowadził i kontrolował grę (6:3)!

W drugiej części rywalizacji gra się wyrównała i oglądaliśmy tie-breaka. Wcześniej Polak miał trzy break pointy z rzędu, lecz nie zdołał wygrać podania rywala! W „dodatkowym gemie” lepszy okazał się reprezentant Czech, który wytrzymał wojnę nerwów. Nie popełniał błędów i pewnie zwyciężył (3-7). Otwarcie trzeciej, decydującej partii bardzo spokojny. Brak break pointów, dobra gra z obu stron. Zawodnicy prawie się nie mylili, grali świetnie i utrzymywali swoje podania. Dopiero w dziesiątym gemie tej części rywalizacji mieliśmy prawdziwe emocje. Jerzyk miał dwie piłki meczowe! Niestety 23-latek nie zdołał przełamać przeciwnika, a co gorsza stracił swojego gema. Rosol pewnie utrzymał ostatnie podanie i mógł świętować swój drugi singlowy tytuł w karierze!

Turniej przed Szlemem rządzi się swoimi prawami

W turnieju Winston Salem Open zdecydowałem się nie wyróżniać, ani nie ganić żadnego z tenisistów. Dlaczego? Impreza poprzedza US Open, a to znaczy, że nie wszyscy wzięli turniej na poważnie, a większość czołówki zupełnie odpuściła sobie udział. Wystarczy spojrzeć na listę startową i mamy wszystko „czarno na białym”. Szkoda, że Polakowi nie udało się zdobyć tytułu, jednak bardzo dobra gra w ostatnich meczach napawa optymizmem przed ostatnim Szlemem w tym roku. Czy Janowicz przełamie swoją klątwę pierwszej rundy na kortach w Nowym Jorku? Start US Open już w poniedziałek!

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz