19.01.2016

Wojna na asy dla Isnera, Janowicz odpada z AO!

JJ

Jerzy Janowicz przegrał 0:3 (3:6 6:7 3:6) z Johnem Isnerem w I rundzie Australian Open. Polak jak na otwierający mecz sezonu zagrał solidnie, lecz w najważniejszych momentach spotkania popełniał zbyt proste błędy i musiał uznać wyższość rywala. Tak jak się spodziewałem Amerykanin bardzo dobrze serwował i w całym meczu nie stracił nawet jednego podania. Niestety Jerzyk musi jeszcze popracować nad swoim tenisem, ale premierowy mecz w 2016 roku można uznać za udany (nie patrząc na wynik końcowy). W kolejnej fazie AO 30-latek z Greensboro zmierzy się z Marcelem Granollersem.

Set 1

Pierwsze gemy w meczu nie przyniosły dużo emocji. Zarówno Jerzyk jak i „Big John” grali bardzo pewnie przy swoich podaniach i wygrywali je do zera. Sytuacja zmieniła się dopiero w czwartym gemie, gdy Janowicz miał więcej problemów. Mimo wszystko zdołał utrzymać serwis (2:2). Jak na otwierający mecz sezonu Polak spisywał się zaskakująco dobrze i walczył o każdą piłkę. Nie popełniał zbyt dużej ilości błędów. Przy swoim trzecim podaniu przegrywał już 0.30, ale zdołał odwrócić losy tego gema w polu serwisowym (3:3). Isner także miewał słabsze chwile, a w decydujących momentach zdobywał asy i ponownie wyszedł na prowadzenie (3:4). Obaj tenisiści posyłali zabójcze serwisy, ale to JJ próbował więcej sztuczek technicznych w wymianach. Niestety zemściło się to w ósmym gemie, gdy został przełamany (3:5). Amerykanin nie wypuścił takiej okazji i po 27. minutach gry zakończył seta na swoją korzyść (3:6).

Set 2

Kolejną partię łodzianin zaczął solidnie od wygranego gema. Co prawda niepotrzebnie raz zagrał skrót, który się na nim zemścił, ale mimo to bez problemów obronił podanie (1:0). John ani na chwilę nie spuszczał z tonu. Posyłał bardzo mocne serwisy, a jeśli już nie zdobywał asa to kończył wymianę silnym uderzeniem z forehandu. Wyrównał stan seta wygrywając „na sucho” (1:1). Jurek uspokoił grę, próbował gry kombinacyjnej i posyłał dużo podań na backhand rywala co przynosiło skutek. Zawodnik z Greensboro nigdy nie posiadał dobrej techniki i także tym razem było to wykorzystywane przeciwko niemu (2:1). Spotkanie toczyło się w bardzo szybkim tempie, nie oglądaliśmy długich wymian. Tego można było się spodziewać po tym jaki tenis prezentuje „Big John”. Szybko wchodził w kort i błyskawicznie zadawał cios (2:2). Nasz reprezentant z gema na gem się rozkręcał, ale przydarzały mu się proste błędy. Tak było w piątym gemie, gdy musiał bronić kolejnych break pointa. Niepotrzebny skrót znów utrudnił mu sprawę, ale również Isner nie był w tym meczu bezbłędny. Janowicz utrzymał podanie i pozostał dalej w walce o wygraną w tej partii.

Wyżej notowany tenisista wygrał „na sucho” i ponownie wyrównał stan seta (3:3). Jerzyk w pięknym stylu oddał w ten sam sposób! Amerykanin nawet na chwilę nie chciał oddać inicjatywy na korcie i po raz kolejny wygrał do zera. Mimo to 25-latek utrzymywał się w grze, posyłał trudne piłki pod końcową linię i presja cały czas spoczywała na przeciwniku (5:4). Turniejowa „dziesiątka” nic sobie z tego nie robiła, dalej posyłał pewne serwisy i szybko kończył wymiany. W jedenastym gemie zrobiło się niebezpiecznie dla Polaka. Przegrywał już 0.30 po dwóch prostych błędach, ale na szczęście dla niego wyszedł z tego obronną ręką. Rozruszał Isnera kilkukrotnie zapraszając go do siatki i po grze na przewagi utrzymał podanie (6:5). Trzy asy „Big Johna”, pewnie wygrane podanie i tie-break w drugiej odsłonie stał się faktem. Prosty błąd Isnera w „dodatkowym” gemie mógł się na nim zemścić, ale Janowicz nie skorzystał z okazji. „Wieżowiec” z Północnej Karoliny wygrał kolejnego seta (7–9)!

Set 3

Następna partia nie zaczęła się po myśli Jerzyka. Najpierw Isner łatwo utrzymał własne podanie, a następnie zdołał przełamać naszego zawodnika! Łodzianin popełniał coraz prostsze błędy i w jego grę wkradła się nerwowość (0:2). John skorzystał z tego „prezentu” i powiększył przewagę po raz kolejny broniąc swojego gema. Jurek nie poddawał się i próbował walczyć. Amerykanin także potrafił pogubić się, jednak w decydujących momentach z pomocą przychodził mu serwis. Tenisista słynący z atomowych i dokładnych podań nie zamierzał oddać swojej przewagi (1:4). Gra Janowicza naprawdę nie wyglądała źle. 25-latek nie odstawał aż tak bardzo poziomem od przeciwnika, ale błędy jakich się dopuścił zaprzepaściły jego szanse na korzystny rezultat. Kolejne asy „Big Johna” były jak gwóźdź do trumny, a Polak mógł się jedynie bezradnie przyglądać (2:5). Mimo prób odłamania Jurek musiał się pogodzić z porażką. Rywal zakończył spotkanie wykorzystując pierwszą piłkę meczową zdobywając asa z drugiego podania (3:6).

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz