21.09.2016

WTA Tokio: Radwańska z trudem w ćwierćfinale

Agnieszka Radwańska wygrała w trzech setach (6:3, 3:6, 7:5) z Barborą Strycovą i zagra o ćwierćfinał imprezy Toray Pan Pacific Open. Nie była to łatwa przeprawa dla krakowianki, jednak ostatecznie rozstrzygnęła decydującego seta na swoją korzyść. Kolejną rywalką naszej tenisistki w Tokio będzie złota medalistka Igrzysk Olimpijskich z Rio de Janeiro – Monica Puig.

Jak w rosyjskiej ruletce…

Początek spotkanie nie rozpoczął się po myśli Radwańskiej, już w gemie otwierającym Isia straciła własne podanie. Czeszka od początku była zdeterminowana, by pokonać wyżej notowaną rywalkę i z łatwością zapisała kolejnego gema na swoje konto. Biało-czerwona od stanu 0:2 grała niemal koncertowo. Szybkie odrobienie strat i punkty przyniosły jej liczne wymiany rozgrywane przy siatce. Wydawało się, że wszystko wróciło na właściwy tor i wygrana Radwańskiej będzie tylko formalnością. W siódmym gemie 30-latka z Pilzna zdołała jednak przełamać krakowiankę stosując skróty oraz skutecznie rozrzucając ją po korcie. W końcówce Czeszka popełniała dużo błędów własnych i tym samym po raz kolejny doszło do przełamania. Ostatecznie premierowa partia zakończyła się po 37. minutach gry wynikiem 6:3 na korzyść naszej reprezentantki.

Nic dwa razy się nie zdarza

W drugim secie role na korcie niemal się odwróciły. Chociaż rozpoczęło się podobnie jak w premierowej odsłonie, to Strycova po raz drugi przewagi z rąk nie wypuściła. Z gema na gem sytuacja na korcie była coraz gorsza. Radwańska nie dysponowała kończącym uderzeniem ani dobrym serwisem. Jej postawa w defensywie była godna podziwu, ale na tak grającą przeciwniczkę nie potrafiła znaleźć recepty. Podanie Strycovej sprawiało krakowiance olbrzymie problemy, a tym samym Czeszka doprowadziła do wyrównania stanu rywalizacji.

Trochę szczęścia i pomocna dłoń Strycovej

Rozstrzygający set był wielką niewiadomą. O ile na początku tenisistki wygrywały swoje podania i toczyły równą walkę, tak od stanu 2:2 rozpoczął się festiwal przełamań. Było ich aż sześć z rzędu! Oprócz nierównej gry z obu stron, pojawiły się również nerwy. Chociaż Strycova miała piłkę na wagę ćwierćfinału, nie wykorzystała breaka, a po chwili oddała własny serwis. Więcej zimnej krwi, determinacja i doświadczenie Radwańskiej wzięły górę w końcówce. Po nieco ponad dwugodzinnej walce Polka wygrała szóste starcie z Barborą Strycova, dzięki czemu awansowała do ćwierćfinału.

Podsumowując cały mecz, można być nieco zawiedzionym, bo nie był to najlepszy występ Agnieszki. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że Radwańska grała z plastrem na barku, co mogło jej utrudniać rozgrywanie tego spotkanie, a szczególne serwis, który dziś nie funkcjonował. W piątek o półfinał Isia zagra z Portorykanką Monicą Puig.

Zobacz także

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz